Uncategorized

Min. Zdrowia: „Znamy badania, w których grzyby leczą depresję”

Pamiętacie naszą petycję w sprawie uwolnienia grzybów psylocybinowych z więzienia obecnych regulacji prawnych? Po kilku tygodniach z Ministerstwa Zdrowia przyszła odpowiedź. Poniżej moja analiza kluczowych fragmentów.

Pełna odpowiedź na petycję z Departamentu Zdrowia Publicznego MZ – kliknij tutaj!

1.0.png

„Polskie regulacje są zgodne z konwencjami ONZ”

Pierwszy wątek poruszany w liście, który otrzymałem od Pani dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia, dotyczy nie tyle samych grzybów psylocybinowych, co fundamentów polskiego prawa, które w swoim duchu jest zgodne z wytycznymi konwencji ONZ z 1971 roku.

Problem polega na tym, że ta konwencja nigdy nie powinna powstać.

Wspomniana Konwencja to archaiczny dokument, przepchnięty przez ONZ z przesłanek ideologicznych, który doprowadził do większej ilości szkód, niż pożytku dla zdrowa publicznego. Błędne są jej założenia, w myśl których prohibicja m.in. psychodelików i wielu innych grup substancji psychoaktywnych miałaby chronić zdrowie i życie obywateli.

Jak jest w praktyce?

W wyniku stosowania zapisów tej Konwencji, same tylko Stany Zjednoczone wydały już nieskromne 51 000 000 000 (miliardów) dolarów na tzw. „walkę z narkotykami”, a mimo to nie spadła liczba osób korzystających z różnego rodzaju substancji, ani też liczba uzależnionych. Wręcz przeciwnie – stale rosną koszty finansowe i społeczne wynikające z prohibicji [źródło: Drug War Statistics]. Nie trzeba chyba dodawać, że wszystko to, to woda na młyn narkotykowej mafii. Jakby tego było mało, to zapisy tej Konwencji, w myśl których zakazuje się używania praktycznie wszystkich substancji psychoaktywnych poza alkoholem i nikotyną, są w oczywisty sposób sprzeczne z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka, na fundamentach której powstała Organizacja Narodów Zjednoczonych. Nie mówiąc już innym skutku ubocznym – masowym alkoholizmie Polaków. Wbrew powszechnej opinii publicznej, podział substancji, wg. linii legalne / nielegalne nie ma nic wspólnego z ich wpływem na zdrowie. Przykład: nielegalna marihuana, która nie zabiła nikogo i legalny tytoń uśmiercający miliony każdego roku.

Screen+Shot+2016-11-11+at+5.50.10+PM.png

Każdego roku przed zgromadzeniami ONZ jesteśmy świadkami protestów przeciwko krzywdzącym, archaicznym i nieudanym regulacjom prawnym. 

Jesteśmy tym samym widzami trwającego od końcówki lat 60-tych spektaklu pt. „War on Drugs”, który odgrywany jest naiwnej publiczności w imię politycznej poprawności. To jednak nie jest wojna z narkotykami, ale prowadzona przez rządy wojna z nauką i swoimi własnymi obywatelami. Ponad 80% zatrzymań dotyczy w końcu użytkowników substancji psychoaktywnych, a nie producentów. Z dbałością o zdrowie publiczne nie mają te zasady nic wspólnego. Kończąc ten wątek pozwolę sobie jeszcze zauważyć, że można przeprowadzić na poziomie polskich regulacji działania, które nie naruszając Konwencji ONZ przyczynią się do wzrostu poziomu zdrowia publicznego. Jednym z takich działań jest właśnie dekryminalizacja posiadania substancji (zmiana charakteru czynu z kryminalnego, na wykroczenie administracyjne). Pani dyrektor słusznie zaznaczyła, że taka zmiana leży w gestii Ministra Sprawiedliwości. Już nawet Portugalia to zrobiła. Osobiście jednak jakoś nie widzę pana Zbyszka wykonującego takiego ruchu na swojej politycznej szachownicy.

pan Zbigniew

Wróćmy jednak do wątku medycznego.

„Ministerstwo musi mieć dowody, że Psylocybina może mieć zastosowanie w medycynie”

2.0.png

W świetle przepisów polskiej „Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii” Psylocybina znajduje się obecnie w grupie substancji, które nie dość że są uzależniające, to jeszcze bezużyteczne. Jest to oczywisty absurd, ponieważ psylocybina ani nigdy nikogo nie zabiła, ani nikt się od niej nigdy nie uzależnił. Grzyby pomogły za to wielu osobom, czyniąc ich życie o wiele ciekawszym. Nie tylko znajomi są wtedy zabawniejsi, ale muzyka brzmi lepiej, a jeśli istnieje taka potrzeba to można nią wyleczyć cywilizacyjny ból istnienia.

Grzyby psylocybinowe, tak jak wiele innych substancji, są przez prawo uznane za groźne i niebezpieczne nie dlatego, że przeprowadzono jakiekolwiek badania, które o tym świadczą. Stało się tak ponieważ zdecydowali o tym politycy, którzy celowo wprowadzili obywateli w błąd, wykorzystując temat narkotyków do obłudnej gry politycznej. Cofnijmy się w historii politycznej o 50 lat, kiedy John Ehlrichman, doradca prezydenta Nixona (uznawanego za pierwszą twarz „wojny z narkotykami”) – mówił tak:

Kampania Nixona, jak i dwie kolejne administracje, miały dwóch wrogów: protestujących przeciwko wojnie w Wietnamie i czarnych. Wiedzieliśmy, że nie możemy sprawić, aby nielegalne było bycie czarnym, lub przeciwko wojnie, więc zaczęliśmy utożsamiać w oczach opinii publicznej trawę z hipisami, a heroinę z czarnymi. Kryminalizując substancje mogliśmy zakłócać te społeczności, rozbijać ich zebrania, i szkalować je dzień za dniem w wieczornych wydaniach wiadomości. Czy wiedzieliśmy, że kłamiemy w sprawie narkotyków? Oczywiście, że tak. [źródło: CNN]

– John Ehlrichman.

 

obit-ehrlichman.jpg

John Ehlrichman. To temu panu możemy w dużej mierze podziękować za dzisiejsze, obłudne i krzywdzące prawo.

To jest prawdziwy cytat. Serio.

Dokładnie z tych samych powodów penalizacji poddane zostały utożsamiane z ruchem hippisowskim psychodeliki.  Dokumentacja, która świadczyła o tym, że są to substancje wyjątkowo bezpieczne, jak i posiadające potencjał w leczeniu schorzeń psychiatrycznych, została całkowicie zignorowana przez środowisko polityczne. Co więcej nie ograniczono się do zakazu rekreacyjnego używania tych substancji. W 1966 roku z dnia na dzień zamknięto wszelkie projekty badawcze, mimo bardzo obiecujących wyników wykorzystania LSD w psychiatrii, np. w leczeniu alkoholizmu [źródło: Human Psychdelic Research: A Historical And Sociological Analysis].

LSD, ecstasy (MDMA), Psylocybina i Marihuana od lat były uznawane za substancje szczególnie podatne do nadużyć. Niemniej jednak, ich początków należy doszukiwać się w działalności medycznej. W latach 60-tych opublikowano ponad 1,000 badań naukowych, które wskazują na liczne zastosowania LSD w psychoterapii. Podobnie było w przypadku MDMA, która w latach 70-tych była używana jako pomoc służąca psychoterapeutom w lepszym nawiązaniu więzi z pacjentem i leczeniu traumatycznych przeżyć. Marihuana przez tysiące lat była używana w szerokim zakresie schorzeń, od malarii po reumatyzm. Na mocy ustawy z 1970 roku, tzw. „Controlled Substance Act” amerykańskie regulacje prawne skończyły z medycznym wykorzystaniem tych środków. Trzy konwencje zaadoptowane przez ONZ sprawiły, że prohibicja opanowała praktycznie cały świat.

The Scientific American

I pomyśleć tylko, że to nie z powodu troski o zdrowie, ale na podstawie politycznych manipulacji zrodziły się te nieszczęsne konwencje ONZ, na które powołuje się dzisiaj polskie Ministerstwo Zdrowia. Nieprawdopodobne? A jednak. Joseph Goebbels podobno zwykł mawiać, że „kłamsto powtarzane 1000 razy staje się prawdą.” Na przykładzie kolektywnego prania mózgu w temacie narkotyków widać, że wiedział, co mówi.

Ministerstwo Zdrowia cytuje obecne badania na Psylocybinie

Kiedy doszedłem do tego punktu listu, to musiałem się mocno uszczypnąć. Wrócił do mnie dobry humor. Ktoś w Departamencie Zdrowia Publicznego usiadł nad tematem i wpisał „Psylocybina” w Google. Szacun. W poniższym fragmencie DZP przedstawia przekrój najbardziej istotnych badań prowadzonych w ostatnich latach na Psylocybinie.

CN.png

2.png

 

tumblr_oaizhbUzPu1v3t1l7o1_500

Od tysięcy lat grzyby psylocybinowe pomagają ludziom zajrzeć w siebie i zrozumieć istotę problemów z którymi się zmagają. Dzisiaj potwierdzają to badania.

 

Dalej w liście jednak czytamy:

3.png

Polska polityka narkotykowa, czyli anty-przepis na innowacje 

Mimo spektakularnych wyników badań zostaliśmy przez Panią dyrektor poinformowani, że obecnie zmiany „nie są zasadne”, nad czym ubolewam, bo według mnie są. MZ uważa jednak, że potrzeba nam więcej dużych, poważnych badań.

Problem polega na tym, że te badania się w Polsce nie odbędą. W świetle obecnych regulacji nikomu nie opłaca się ich robić.

Profesor David Nutt, prezes Brytyjskiego Stowarzyszenia Neuronauki, oraz profesor neuropsychofarmakologii Edmond J. Safra podejmując próby prowadzenia badań na psylocybinie wielokrotnie informowali w jaki sposób obecne regulacje ograniczają możliwości badawcze. Trzeba tu zaznaczyć, że regulacje w Wielkiej Brytanii są dokładnie takie same jak w Polsce, ponieważ wynikających z tych samych konwencji ONZ.

Trzymanie substancji takiej jak Psylocybina w grupie „A” (w Polsce „I-P”) oznacza, że używanie tej substancji do badań jest praktycznie niemożliwe. Nie udało nam się jeszcze rozpocząć badania, ponieważ nie możemy znaleźć firm, które podjęły by się wyprodukowania leku, i które byłyby gotowe na przejście przez skomplikowaną, biurokratyczną procedurą uzyskiwania licencji. Ta procedura może zająć rok i potroić przy tym koszt całego przedsięwzięcia. Cała sytuacja jest powodowana przez prymitywne i staroświeckie założenie, w myśl którego substancje z grupy „A” nie mają zastosowań medycznych, tak więc dostęp do ich badania jest maksymalnie utrudniony.  [źródło: Imperial College]

Jak czytamy w artykule prestiżowego Scientific American:

Rozpoznanie nowych leków psychiatrycznych, czy to wobec leczenia depresji, autyzmu, czy schizofrenii jest obecnie niemal całkowicie zawieszone. Innowacja w psychiatrii osiągnęłaby zupełnie inne tempo, gdy tylko farmakolodzy nie musieli się stykać z przestarzałym systemem prawnym. Rezultatem takich zmian mogłoby być stworzenie zupełnie nowej klasy leków, które bazują na znanych strukturach chemicznych. Zmiana w myśleniu jest jednak niezbędna do tego, aby w końcu skutecznie pomóc milionom Amerykanów cierpiących na depresję i choroby cywilizacyjne.

Jakby ktoś się zastanawiał to zaburzenia psychiczne ma 8 milionów Polaków. Byłoby tu kogo leczyć.

tumblr_od85zlNnHS1t23d82o1_1280

Badania prowadzone na psylocybinie zawdzięczamy garstce naukowców, gotowych walczyć z biurokracją i uprzedzeniami


Nadmiernie zachowawcze podejście przedstawicieli administracji państwowej do modernizacji polityki narkotykowej rodzi niestety poważne konsekwencje. W wyniku braku decyzyjności Polska dalej będzie się wlec w ogonie rankingów biotechnologicznej innowacyjności, a setki tysięcy osób, którym takie terapie mogłyby pomóc będą przez kolejne lata skazane na wizyty w Czechach lub Holandii. Czyli najprawdopodobniej nigdy z nich nie skorzystają. 
Jestem przekonany, że ta sytuacja się w końcu zmieni. Szkoda tylko tych wszystkich osób, którzy tych zmian nie doczekają. Część osób cierpiących na lekooporną depresję lub zespół stresu pourazowego popełni samobójstwa. Część dalej będzie żyć, ale nigdy nie uwolni się od przeświadczenia, że są bezwartościowi, zapadając się z dnia na dzień w otchłani alkoholizmu. Smutne.

Psychodeliczny comming out

W imieniu swoim i osób zgromadzonych w społeczności „Poznaj Psychodeliki” informuję Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Sprawiedliwości i wszystkich innych urzędników sprawujących służbę publiczną:

Mamy dość wojny z narkotykami; mamy dość hipokryzji, nieudanej i nieudolnej kampanii prowadzonej przeciwko obywatelom za publiczne pieniądze. Mamy dość absurdalnego prawa i międzynarodowych konwencji. To prawo i te konwencje są złe, krzywdzące i niesprawiedliwe; są ciosem wymierzonym w fundamenty człowieczeństwa i wolności wyboru. Są nieudolną próbą wciśnięcia ludzkiej natury w kagańce absurdalnych przepisów rodem z powieści Franza Kafki. Mamy dość naukowej cenzury, świętoszkowatości i udawanej troski polityków o „dobro młodzieży”, którzy w imię tego dobra chcą ich wsadzać do więzień za palenie trawki, a nie potrafią zmienić załącznika w ustawie, co w konkretny sposób przyczyniłoby się do podniesienia poziomu bezpieczeństwa Polaków.

Przyszedł czas na zmianę. Prawdziwa zmiana nie zaczyna się jednak w gabinecie pani dyrektor w Ministerstwie Zdrowia, ani nawet Jej obecnego szefa, lub żadnego innego polityka. Ta zmiana zaczyna się w Tobie.

giphy.gif

Potrzebujemy przedstawicieli świata akademickiego, którzy wystąpią w swojej działalności przeciwko naukowej cenzurze. Chcesz być jednym z nich? Dołącz do Polskiego Partnerstwa Psychodelicznego.

Potrzebujemy dziennikarzy, którzy nie będą bali się mówić i pisać o tym, że temat narkotyków nie jest czarno-biały, a substancje takie jak Psylocybina, LSD czy MDMA pomogły wyjść z depresji, uzależnień i innych schorzeń setkom tysięcy ludzi.

Potrzebujemy zwyczajnych ludzi – bohaterów, którzy nie będą bali wyjść na ulicę, rozmawiać o swoich doświadczeniach z bliskimi, ani wyrażać własnych opinii na forum publicznym.

Potrzebujemy Ciebie.

Poznaj Psychodeliki na Facebook’u i  YouTube

Za pomoc w przygotowaniu tego artykułu dziękuję Ani Spittal.

Zwykły wpis

One thought on “Min. Zdrowia: „Znamy badania, w których grzyby leczą depresję”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s