„Chcieliśmy zbawić świat”. Wywiad z Timem Scully’m, chemikiem, który wyprodukował 4 miliony dawek LSD

Specjalnie dla widzów i czytelników Poznaj Psychodeliki mam prawdziwy exclusive: wywiad z Timem Scully’m, czyli 1/2 duetu odpowiedzialnego za masową popularyzację LSD w Stanach w latach 60-tych. Tim i jego laboratoryjny partner, Nick Sand, wyprodukowali  4 miliony dawek „Orange Sunshine” – najbardziej znanego kwasu w historii. Z wywiadu dowiecie jak wyglądała Ameryka za czasów długowłosych hipisów, czego Tim nauczył się w więzieniu i czy LSD może zbawić ludzkość.

PoznajP: Tim, czy możesz nam trochę opowiedzieć o tym, jak wyglądało życie w latach 60-tych w Stanach?

Oczywiście mogę mówić tylko o tym, co widziałem sam. Była to stosunkowo niewielka część Ameryki. To, o czym Ci opowiem dotyczyło przede wszystkim średniej klasy białych Amerykanów żyjących w Kalifornii. Na początku lat 60-tych byłem studentem UC Berkeley. To było w szczytowym momencie zimnej wojny. Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że nuklearny armagedon stanowił realne zagrożenie i mógł się zdarzyć dosłownie każdego dnia.

Poza tym dla średniej, białej klasy to był całkiem dobry czas. Poza studiowaniem miałem wtedy dwie prace. Na pół etatu pracowałem w laboratorium promieniowania przy Uniwersytecie Lawrence’a, a poza tym miałem mały biznes doradczy na strychu w mieszkaniu dziadków. Zajmowałem się elektroniką, podążając za radami mojego ojca. Ojciec nie chciał, żebym angażował się w politykę. Miałem zostać fizykiem nuklearnym i prowadzić badania w oparciu o rządowe granty. Z tego powodu nie uczestniczyłem w demonstracjach, ale wiedziałem że odbywają się marsze i protesty przeciwko segregacji rasowej, wojnie w Wietnamie i manifestacje na rzecz wolności słowa. Poza uniwersyteckim kampusem ludzie nie przejmowali się takimi sprawami. Byli zadowoleni z życia i niespecjalnie skłonni do kwestionowania autorytetu władzy.

Manifestacja studentów UC Berkeley w 1964 roku

W drugiej połowie lat 60-tych coś się zmieniło. Nie tylko ludzie na kampusie, ale także poza nim, szczególnie ci, którzy mieli doświadczenia z LSD, zaczęli kwestionować politykę władz i największych korporacji. W mniejszym stopniu reagowali na kampanie reklamowe. Stawali się mniej wydajnymi konsumentami. Całkiem spora grupa białych dzieciaków zwróciła się w kierunku żywności organicznej, niektórzy zaczynali sami hodować swoje pożywienie (zobacz: back-to-the-land-movement). W większym stopniu zaczęto dostrzegać problemy związane z nierównościami na tle rasowym i równouprawnieniem kobiet, chociaż męski szowinizm nadal był obecny, nawet w hipisowskich środowiskach. Zwracano też uwagę na problemy ekologiczne. Opozycja wobec interwencji w Wietnamie nabrała historycznych rozmiarów.

Joan Baez i Bob Dylan w latach 60-tych byli jednym z głosów pokolenia, poruszali w swoich utworach  tematy polityczne i społeczne

Innym ważnym aspektem tamtych czasów była eksplozja wolnej miłości. Stało się tak częściowo w wyniku rozwoju metod antykoncepcji, w szczególności wprowadzenia nowej pigułki. Wraz z rozwojem sceny psychodelicznej rozkwitała aktywność muzyczna i artystyczna. Zanim w społeczeństwie rozprzestrzeniły się twarde narkotyki, długowłosi ludzie, których mijałeś na ulicy chodzili uśmiechnięci, a w oczach mieli błysk.

Mógłbyś nam opowiedzieć o swoim pierwszym doświadczeniu z LSD?

W 1965 roku mój przyjaciel, który studiował wówczas filozofię orientalną, Don Douglas, pokazał mi kilka książek, z którymi zetknął się podczas zajęć. Zacząłem czytać Aldousa Huxley’a, Alana Watts’a, Thomasa Mertona, Walta Whitmana, Martina Bubera, Idris Shaw i innych. Przeczytałem też artykuły o psychodelikach autorstwa Alperta, Pankhe’a, Savage’a, Clarka i innych naukowców, którzy studiowali używanie tych substancji w kontekście doświadczeń duchowych. Pociągały mnie pomysły, zaprezentowane w tych tekstach. Po raz pierwszy w życiu zainteresowałem się religią. Przeświadczenie o istnieniu Boga wyłącznie w oparciu o wiarę nigdy mnie nie przekonało, ale tu mieliśmy do czynienia z czymś innym. To był mistycyzm oparty na doświadczeniu. Zamiast zmuszać do się zaakceptowania pewnych założeń wyłącznie na podstawie wiary, stanąłem przed okazją przeżycia osobistego, transcendentalnego doświadczenia. Nie widziałem powodu, dla którego doświadczenie spowodowane spożyciem substancji miałoby być mniej istotne od tego, które byłoby skutkiem modlitwy, medytacji czy umartwiania ciała. Don namówił mnie, żebyśmy spróbowali marihuany. Później postanowiliśmy poszukać LSD.

15 kwietnia 1965 roku spróbowałem LSD po raz pierwszy. Przez chwilę czułem jedność z Bogiem, a także ze wszystkimi żyjącymi istotami we wszechświecie. Leaf Fielding, taki pisarz, porównał intensywność doświadczenia LSD z uderzeniem piorunem. Inny pisarz, którego nazwisko teraz umyka mojej pamięci, powiedział, że LSD podzieliło jego życie na okres przed i po kwasie. Może to nie brzmi zbyt imponująco, ale w tamtym momencie to było najważniejsze doświadczenie mojego dotychczasowego życia. Czułem wszechogarniającą jedność ze światem. Tego wieczora miałem wiele wizji. Niektóre z nich nauczyły mnie czegoś o sobie samym, inne otworzyły oczy na wszechobecne piękno świata. Przez chwilę czułem, że wiem jak to jest być poetą, artystą. Całkowicie nowy wszechświat poznania, myśli i uczuć został przede mną odsłonięty. Od tamtego momentu stałem się dużo bardziej wrażliwy na piękno przyrody i na uczucia innych osób.

Mój przyjaciel Don również wziął wtedy LSD po raz pierwszy. Następnego dnia rozmawialiśmy o wszystkich rzeczach, których doświadczyliśmy i zobaczyliśmy. Oboje powtarzaliśmy sobie, że musimy podzielić się tym wspaniałym doświadczeniem z innymi. Nie mogliśmy sobie wyobrazić jak nienawiść, okrucieństwo i destrukcja mogłyby dalej trwać w tym świecie, jeśli wszyscy przeżyliby coś równie głębokiego i pięknego.

Wraz ze swoim partnerem, Nickiem Sandem, wyprodukowałeś 3,6 miliona dawek „Orange Sunshine”, które stało się najbardziej rozpoznawalnym LSD w historii. Czy to było wynikiem tego doświadczenia?

Tak. To było efektem doświadczenia jedności ze światem, czegoś co niektórzy nazywają białym światłem, lub utratą Ego. To doświadczenie sprawiło, że chciałem wyprodukować dużą ilość kwasu i rozdać go wszystkim dookoła. Naiwnie sądziłem, że jeśli każdy mógłby przeżyć coś takiego, ludzie przestaliby być tak samolubni, podli i destruktywni wobec siebie i wobec planety.

Tim Scully i Nick Sand w laboratorium podczas produkcji LSD

Chciałbym przy tym podkreślić, że dziennikarze prawie zawsze określają każdą taką operację jako największą. Generalnie rzecz ujmując, skala produkcji LSD wzrastała wraz ze wzrostem popytu. W związku z tym, kiedy pomagałem Owsley’owi (przyp.autora: Owsley Stanley) wyprodukować 100 gramów LSD (ok. 300 tysięcy sztuk) nazwanego White Lightning  w laboratorium w Point Richmond, to było bardzo dużo jak na owe czasy. Jeśli chodzi o dawki, to Owsley ustanowił je na poziomie od 270 do 300 µg, i tak też z Nickiem (przypis autora: Nicholas Sand) robiliśmy. Owsley ustanowił też swoisty standard czystości substancji, którego się trzymaliśmy. Dwa lata później razem z Nickiem w laboratorium w Windsorze wyprodukowaliśmy ok. kilograma LSD (ponad 3,6 miliona dawek). To było bardzo dużo, jak na tamte czasy.

Chciałbym jednak zaznaczyć, że poza nami byli wtedy inni producenci, którzy również produkowali bardzo duże ilości kwasu. Dam Ci przykład: laboratorium Rona Starka wyprodukowało w późniejszych latach ponad 10 kilogramów LSD, które również zostało opakowane i sprzedawane jako Orange Sunshine. W późniejszych latach Nick też wyprodukował kilogramy LSD w różnych laboratoriach na całym świecie.

Obejrzyj „The Sunshine Makers” za 3,99 USD na YouTube!

Chciałeś zbawić świat za pomocą LSD?

Tak. Byłem wystarczająco młody, żeby chcieć rzucić kwas na wszystkie cztery strony świata, dać go każdemu, kto byłby gotowy go wziąć. W tamtych czasach wydawało nam się, że będziemy w stanie ocalić świat, jeśli tylko odpowiednio dużo osób doświadczy działania LSD. Jeśli spojrzysz na dzisiejszą scenę polityczną, sytuację ekonomiczną i ekologiczną, to szybko przekonasz się, że nam się to nie udało.

2fb3789a63bbe748f7de0c8335e3f82c-1.jpg
Blotter LSD „Orange Sunshine”. Źródło: Erowid.

Patrząc wstecz nie jestem już przekonany, że dawanie LSD każdemu to był dobry pomysł. Niektóre osoby, które nie powinny brać LSD, zrobiły to, i narobiły sobie kłopotów. Niektórzy młodzi ludzie, których mózgi nie były jeszcze wystarczająco dojrzałe, żeby bezpiecznie przyjąć LSD, robili to. Niektórzy używali kwasu lekkomyślnie. Inni używali go mądrze.

Również nie do końca odpowiadał mi fakt, że niektórzy ludzie nie opanowali umiejętności kontrolowania ilości przyjmowanych substancji. Nie zdawałem sobie sprawy, że Ci ludzie mogą mieć duże problemy w związku z brakiem wewnętrznych barier. Pewna grupa nieszczęśliwych osób była gotowa przyjąć jakąkolwiek substancję, która znalazła się w ich zasięgu, w dowolnych ilościach i z łatwymi do przewidzenia dramatycznymi konsekwencjami.

Tim, siedząc w więzieniu zapłaciłeś osobistą cenę za swój udział produkcji LSD. Jakimi lekcjami z tamtego okresu mógłbyś podzielić się z polskimi czytelnikami i widzami Poznaj Psychodeliki?

Dopiero będąc w więzieniu dowiedziałem się o badaniach CIA nad LSD jako potencjalnej broni. Jest to przykład tego, jak bardzo oczekiwania mogą wpłynąć na efekty doświadczeń z psychodelikami. Wyjątkowo zmartwił mnie fakt, że Charles Manson i jego wyznawcy brali LSD, będąc jednocześnie makabrycznymi mordercami. Byłem równie zszokowany, kiedy dowiedziałem się o morderstwie Franka Ragusy. Jest mi niezmiernie przykro z powodu ludzi, którzy odnieśli obrażenia, lub zmarli w związku z braniem LSD. Dam Ci przykład. Spędziłem kilka lat broniąc się w sądzie przed pozwem o spowodowanie śmierci złożonym przez oficera sił powietrznych, którego syn popełnił samobójstwo po spożyciu LSD. Wygrałem ten proces, ponieważ nie było dowodów na połączenie mnie z kwasem, który wziął syn tego człowieka, ale to nie spowodowało, że samobójstwo było mniej bolesne.

Tim Scully w policyjnej kartotece. Skazany na 20 lat więzienia, wyszedł po 2 latach. W trakcie swojego pobytu w zakładzie karnym Tim zrobił doktorat.

Zaczynałem z bardzo naiwnym podejściem do substancji. Wydawało mi się, że palenie zioła i branie kwasu było OK, a wszystkie inne rzeczy były złe. Może wiesz, że Bear Stanley namówił mnie, żebyśmy zrobili razem STP. Nie było mi z tym dobrze. STP okazało się nienajlepszym psychodelikiem. Wyprodukowałem też trochę MDA, na swój własny użytek i dla znajomych. Nie produkowałem MDA, żeby je sprzedawać, bo za bardzo lubiłem działanie tej substancji. Byłem w stanie stwierdzić, że zbyt częste stosowanie nie jest dla Ciebie dobre. Nigdy nie interesowało mnie branie speedu, koki, czy heroiny i większości innych narkotyków. Po swoim pobycie w więzieniu jestem jeszcze bardziej przekonany, że te substancje nie przynoszą nic dobrego, szczególnie jeśli pozostają nielegalne. Wielu narkomanów było uzależnionych od przestępczej gry, w równym stopniu co od heroiny.

Ogromna liczba osób mówiła mi, że LSD spowodowało głębokie i transformatywne doświadczenia w ich życiu. Dla przeważającej większości były to doświadczenia, które przyczyniły się do istotnych i pozytywnych zmiany życiu. Takie były wtedy moje oczekiwania. Z drugiej strony spotykałem także ludzi, którzy nie byli w stanie dostrzec różnicy pomiędzy LSD a innymi substancjami, co zakończyło się problemami, w które się wpakowali przez narkotyki takie jak speed, heroina, kokaina i inne. Nie zdawałem sobie również sprawy, jak wiele osób uważa, że więcej zawsze oznacza lepiej. W przypadku substancji, takie myślenie to dramatyczny błąd.

Czy Twój stosunek do LSD i innych substancji zmienił się na przestrzeni lat?

Kiedy po raz pierwszy wziąłem LSD myślałem, że ta substancja ma swoje własne przesłanie. Myślałem, że wszyscy będą mieli przeżycia jedności ze światem, podobne do tych, których doświadczyłem sam. W rezultacie, jak wówczas sądziłem, ich zachowanie zmieniłoby się.

Zajęło mi zaskakująco dużo czasu, żeby przekonać się, że to nie do końca prawda; że LSD może otwierać pewne drzwi, wzmacniać uczucia, ale niekoniecznie jest nośnikiem jakiegoś uniwersalnego przesłania. Nie jest też cudownym antidotum na złe zachowanie. Żeby odnosić mierzalne korzyści ludzie muszą nauczyć się integrować doświadczenia psychodeliczne, pracować nad sobą w codziennym życiu. Jestem przekonany, że gdybyśmy mieli odpowiedni kontekst kulturowy, tak jak na przykład w powieści „Wyspa” Aldousa Huxley’a, to te doświadczenia byłyby dużo bardziej efektywne. Niestety rzeczywistość jest inna. To była jedna z iluzji, w którą uwierzyłem. Zdałem sobie sprawę, że ludzie mogą mieć szczytowe doświadczenia z psychodelikami, a później w codziennym życiu dalej być dupkami. Dokładnie na tej samej zasadzie, w imię której Chrześcijanie potrafią być niezwykle okrutni, pomimo swojej wiary w Boga, lub Muzułmanie, którzy popełniają zbrodnie w imię swojej religii.

Aldous Huxley był zagorzałym miłośnikiem psychodelików, jednak uważał, że te doświadczenia powinny być zarezerwowane dla elit intelektualnych.

Ciągle wierzę w ideały, w imię których zaczynaliśmy. Jestem przekonany, że niektórzy ludzie, w odpowiednich warunkach (set & setting) będą mieli głębokie, duchowe przeżycia po psychodelikach. Uważam, że te doświadczenia, jakkolwiek rzadkie i nietypowe, mogą być prawdziwie transformatywne, jeśli ludzie potrafią wcielać w życie lekcje, które z nich płyną. Z drugiej jednak strony, z dużym opóźnieniem, ale w końcu zdałem sobie sprawę, że inne doświadczenia mogą doprowadzić do tych samych efektów. Wielu ludzi, którzy nie brali kwasu ma ten sam błysk w oku,  który kiedyś mieliśmy my. W ich przypadku stało się tak w wyniku samoistnych doświadczeń duchowych czy nawet politycznych. LSD nie jest aż tak niezwykłym doświadczeniem, za jakie je kiedyś uznawałem. Nie wydaje mi się również, że psychodeliczna wizja miłości i pokoju jest jakąkolwiek inną iluzją, niż np. chrześcijańska wizja pokoju i miłości.

Mimo tego, że od 1966 roku LSD przestało być legalnie dostępną substancją, nie przestało być dostępne na czarnym rynku. Jakie były tego rezultaty?

Czarny rynek LSD doprowadził do rozwoju szerokiej siatki dilerów, którzy zarabiali spore pieniądze na tym interesie. Dla wielu osób to była pierwsza taka okazja. Niektórzy zaczęli sprzedawać inne substancje, jeśli nie byli w stanie dostać LSD. To wciągnęło ich w brutalny świat twardych narkotyków, takich jak kokaina czy heroina. Niektórzy umarli, inni skończyli w więzieniach z długimi wyrokami. No i oczywiście same twarde narkotyki spowodowały znaczące szkody. Żałuję, że w pośredni sposób się do tego przyczyniłem.

Od samego początku martwiłem się tym, że rozprowadzanie psychodelików tymi samymi kanałami co inne nielegalne substancje, będzie miało negatywne skutki. W dodatku byłem przekonany, że czynnik finansowy będzie oddziaływać na to w szkodliwy sposób. Zawsze byłem kiepskim sędzią w stosunku do ludzi. Trudno jest mi powiedzieć ilu było oszustów, którzy podawali się za idealistów, a ile było tam osób, które faktycznie działały kierowane szczerymi pobudkami, ale skończyli jako przestępcy. Historia pokazuje, że istniała grupa osób, zaangażowana w produkcję LSD, która nie była ani „oświecona”, czy współczująca. Na szczęście to były wyjątki.

George Harrison w Haight Ashbury w 1967

Jedną z przyczyn załamania sceny w Haight-Ashbury (przypis: dzielnica w San Francisco utożsamiana z kulturą psychodeliczną) była coraz większa popularność substancji takich jak kokaina, amfetamina, czy opiaty. W świetle rządowej propagandy wszystkie substancje były tak samo złe.  Myślę, że to był poważny błąd, w rezultacie którego część ludzi zaczęła sięgać po niebezpieczne i uzależniające narkotyki. Ponieważ ich doświadczenia z psychodelikami były pozytywne, uznali, że inne substancje są równie bezpieczne. W rezultacie, ci ludzie narobili sobie poważnych problemów. Otwartość, która jest powodowana osłabieniem Ego wynikającym z kontaktu z psychodelikami pozostawiła wiele osób podatnych na ataki drapieżników, którzy w tych środowiskach dostrzegali łatwe ofiary. Scena psychodeliczna sprowadzała wielu kanciarzy.

Jak podsumowujesz ten okres niekontrolowanej popularności LSD z perspektywy czasu?

W latach 60-tych wydawało mi się, że to dobrze, że kwas poddaje dekonstrukcji dawną strukturę polityczną i społeczną. Dzisiaj, po wieloletnim doświadczeniu, spoglądając wstecz, widząc liczbę rozbitych rodzin i dysfunkcjonalnych młodych ludzi, nie jestem już takim optymistą. Wydaje mi się, że „rozpuszczenie” społecznej struktury nie było wcale tak fantastycznym pomysłem, jak nam się kiedyś wydawało. Biorąc pod uwagę jak krwawy i destruktywny był stan chaosu w tych społeczeństwach, gdzie doszło do całkowitego rozpadu społeczeństwa obywatelskiego, uważam, że cywilizacja, mimo wielu negatywnych aspektów, jest jednak lepsza niż anarchia. Spójrz tylko na konflikty na Bliskim Wschodzie, Afrykę, Irak, byłą Jugosławię. To jeden z powodów, dla których zastanawiam się, czy nie popełniliśmy błędu rzucając LSD na wszystkie strony świata. To w końcu spotkało się z bardzo ostrą reakcję rządów i doprowadziło do wielu szkód. Zbyt duża ilość ludzi odsiaduje niezwykle długie wyroki za nieagresywne przestępstwa (ang: non-violent crimes).

Wśród starzejących się hipisów zauważyłem niefortunny rodzaj stanu umysłu, który mógłbym określić jako „magiczne myślenie”. Transcendentne doświadczenia psychodeliczne wyrzucają twój sposób myślenia w bardzo silnym stopniu poza utarte ramy. Ale myślenie poza utartymi ramami bez żadnej przerwy jest w mojej opinii równie szkodliwe, jak całkowity brak tej umiejętności. Uważam, że zdrowa osoba jest w stanie używać swojego umysłu w na tyle elastyczny sposób, by zmieniać mentalne „biegi”, dopasowując się do konkretnej sytuacji lub zadania.

Pisarz Ken Kesey („Lot nad kukułczym gniazdem”) przemierzał Amerykę autobusem popularyzując LSD w towarzystwie swoich fanów, tzw. „Merry Pranksters”

Ponadto wielu ludzi, którzy próbowali psychodelików w bardzo młodym wieku mówiło mi, że dziś uważają, że błędem jest próbowanie przekroczenia własnego Ego w momencie, w którym to Ego nie jest jeszcze w pełni rozwinięte. Rozrzucanie LSD na wszystkie strony miało taki  skutek, że wielu bardzo młodych ludzi miało doświadczenia, które powinny być zarezerwowane dla dojrzałych osób.

Szkoda, że tak wiele osób używa LSD jako imprezowego środka, zamiast narzędzia na drodze do wewnętrznego wzrostu. Owsley Stanley, Ken Kesey i jego „Merry Pranksters” rozpoczęli ten trend na swoich imprezach organizowanych pod nazwą „Acid Test”, a później przyczyniali się do powiązania LSD z kulturą rock n’roll’a. Nie jestem przekonany, że te imprezy były idealnym miejscem do przechodzenia przez takie doświadczenia. Oczywiście, to może być dobra zabawa, ale dla wielu początkujących to może okazać się zbyt przerażające i trudne. W takich warunkach rzadko będzie dochodziło do doświadczeń duchowych.

Grateful Dead w San Francisco w latach 60-tych

Moja przyjaciółka, Connie Littlefield, zrobiła świetne video dla Kanadyjskiej Rady Filmowej, pod nazwą „Eliksir Hoffmann’a”. Film dotyczy przede wszystkim odkrycia LSD przez Alberta Hoffmana, od 1937 roku do lat 60-tych, kiedy kwas zyskał popularność na ulicy. Connie zrobiła świetne wywiady z wczesnymi badaczami (między innymi z „Wujkiem Albertem”). W jasny sposób wynika z nich, że Kanadyjczycy robili świetną robotę jeśli chodzi o używanie LSD w psychoterapii, ale kontrowersje związane z popularyzacją LSD przerwały ich badania. Źle mi z tym i bardzo się cieszę, że badania naukowe w końcu się wznowiły. W każdym razie, otrzymałem kopię filmu Connie mniej więcej w tym samym czasie, w którym zobaczyłem „The Acid Test”, film który kupiłem za pośrednictwem Merry Pranksters. Uderzył mnie kontrast tych dwóch materiałów. W porównaniu do materiału Connie, film Pranksterów wyglądał niezwykle powierzchownie, mrocznie i hedonistycznie. Sam zresztą wolałem  tripy appollińskie, niż dionizyjskie. W tamtych czasach trzymanie się z Grateful Dead, było dla mnie trochę jak latanie za cyrkiem. Lubiłem niektóre aspekty tej przygody, ale nie wszystko. Byłem tam z konieczności, bo chciałem zostać asystentem w laboratorium Owsley’a. Spędzanie czasu z Grateful Dead było jak wydłużona rozmowa o pracę. Mimo, że nie mam nic przeciwko imprezom, nigdy nie zaryzykowałbym własnej wolności w imię tego, żeby ludzie mogli więcej imprezować.

Ken Kesey i the Merry Pranksters w swoim autobusie przemierzają Amerykę w imię rewolucji kulturalnej

Pytanie, które należy sobie postawić to, czy istniała alternatywna droga, która byłaby bardziej efektywna i spowodowała mniej szkód. Wtedy byliśmy młodzi, mieliśmy poczucie naglącej potrzeby interwencji w związku z konfliktem w Wietnamie, zimną wojną, destrukcją środowiska naturalnego i innymi problemami społecznymi. Alternatywna droga, którą byłoby np. przeciąganie na naszą stronę wybranych liderów, z pewnością byłaby wolniejsza. Poza tym, kiedy brałem LSD odczuwałem wielką potrzebą dzielenia się tym doświadczeniem z innymi, jak najszybciej.

Jeśli tylko udałoby się nam wprowadzić psychodeliki do życia społecznego, przy zagwarantowaniu odpowiedniego kontekstu dotyczącego rytuału i oczekiwań…Wiem, że kultura hipisowska w ’66 czy ’67 roku próbowała to zrobić, ale niestety negatywne wpływy okazały się silniejsze. Cholera!

Mógłbyś opisać w jaki pozytywny i negatywny sposób LSD zmieniło Twoje życie?

Pozytywy związane z moim osobistymi doświadczeniem to:

  • Przeczucie, że być może pomogłem światu stać się odrobinę lepszym miejscem
  • Moje własne, wewnętrzne doświadczenia z psychodelikami
  • Wszystkie przygody, które przeżyłem, i które inaczej by mi się nie przytrafiły (jestem z natury raczej nieśmiały)
  • Przyjaciele i kochanki, których poznałem poprzez scenę
  • Lekcje, których nauczyłem się w więzieniu, zmielony w prawniczej maszynce do mięsa

Negatywne zjawiska, których doświadczyłem w związku z LSD:

  • Ludzie, którzy zmarli, trafili do więzienia, zostali skrzywdzeni lub skorumpowani
  • Poczucie, że zostałem wykorzystany przez oszustów
  • Lata spętania w podziemiu, a później więzieniu, w wyniku czego nie zdecydowałem się na założenie rodziny (czułem, że byłoby nie fair mieć dzieci, kiedy sądziłem, że spędzę w więzieniu całe lata)
  • Wszystkie wstrętne i podejrzane elementy związane z tą działalnością
  • Jestem przekonany, że lepiej bym sobie radził finansowo, gdyby nie mój udział w tym przedsięwzięciu

A gdybym spytał Cię o pozytywy i negatywy tej niekontrolowanej popularności LSD w skali społecznej?

Wtedy powiedziałbym, że pewne pozytywne zmiany, które nastąpiły w wyniku popularności LSD, do której się przyczyniłem, to na przykład:

  • Wzrost społecznej wrażliwości i świadomości ekologicznej
  • Wzrost krytycznego myślenia wobec używania przez władze siły, jako mechanizmu rozwiązywania problemów politycznych
  • Zwiększona świadomość dotycząca wad bezgranicznego konsumpcjonizmu
  • Wzrost tolerancji i otwartości wobec innych ras, orientacji i wyznań

Jeśli jednak mam sobie przypisać pewne korzyści związane z naszą działalnością, muszę również spojrzeć na negatywne zjawiska, do których ta działalność doprowadziła. Mogę wymienić następujące przykłady:

  • Osłabienie więzów rodzinnych
  • W pewnych grupach rozwinęło się pseudonaukowe spojrzenie na rzeczywistość, wspomniane anty-naukowe „magiczne myślenie”
  • Znaczna liczba osób niepotrzebnie trafiła do więzień
  • Doszło do popularyzacji wiary w różnego rodzaju teorie spiskowe, co przełożyło się na osłabienie kontraktu społecznego, a tym samym stawianie się pewnych grup społecznych w roli ofiary
  • Wraz z rozwojem czarnego rynku LSD doszło do popularyzacji używania twardych narkotyków
  • Zmiany społeczne, w których LSD miało swój udział, mogły również doprowadzić do rozwoju epidemii HIV i innych chorób przenoszonych drogą płciową

Myślisz, że w 2017 roku ludziom jest w stanie tak bardzo zależeć na zmianie społecznej, jak w latach 60-tych? Dziś mamy internet, który możemy wykorzystywać do realnego wpływu na władzę. 

Jestem przekonany, że w 2017 roku ludzie potrafią być tak pełni pasji, jak my byliśmy w latach 60-tych. Ale nie zapominaj, że ludzie o zdecydowanie innych poglądach mogą być równie pełni pasji. Jeśli zastanawiasz się nad podjęciem kroków, które wydają ci się niezbędne do osiągnięcia jakiegoś celu, zastanów się dwa razy.

Po zakończeniu kariery chemika, Tim zrobił doktorat i zajął się informatyką oraz psychologią

Zanim powstał internet  wyobrażałem sobie, że komputery staną się narzędziami, które umożliwią wszystkim dostęp do zgromadzonej przez lata wiedzy. Byłem przekonany, że nieograniczony dostęp do informacji spowoduje to, że ludzie będą podejmowali lepsze decyzje. To, czego nie udało mi się zrozumieć to to, że obniżenie kosztu publikacji do zera i umożliwienie każdemu dostępu do informacji doprowadzi do wirusowego rozwoju nieprawdziwych informacji. Rozwój umiejętności potrzebnych do analizy ogromnej ilości danych znajdujących się w internecie jest niestety dużo wolniejszy, od tempa rozwoju technologicznego. W rezultacie zbyt duża liczba ludzi zostaje wprowadzona w błąd.

No i dzisiaj istnieją możliwości dostępu do jakiejkolwiek substancji przez internet za pomocą darknetu. Są z tym związane jednak ryzyka. Tak jak w przypadku kupowania substancji na ulicy, trudno zweryfikować, co tak na prawdę kupujesz. Zważywszy na ciągłą walkę pomiędzy tymi, którzy chcą zachować prywatność, a tymi, którzy chcą ją penetrować, użytkownicy tej sieci nie powinni być zbyt pewni siebie i uważać, że ich transakcje na zawsze pozostaną tajemnicą. Badając historię podziemnej produkcji LSD trafiłem także na wiele przypadków, w których nowicjusze-producenci zaopatrywali się w potrzebne składniki u agentów, którzy podszywali się pod sprzedawców.

Smutnym efektem rozwoju technologicznego jest również to, że coraz więcej osób żyje w niezwykle odizolowanych bańkach, które oddalają się od siebie. To zjawisko zdaje się przyczyniać do dalszej fragmentaryzacji społeczeństwa. Coraz trudniej zdać sobie sprawę, że na najgłębszym i najwyższym poziomie wszyscy jesteśmy jednością.



Podobał Ci się ten post? Poznaj Psychodeliki 
na Facebooku lub YouTube.

One thought on “„Chcieliśmy zbawić świat”. Wywiad z Timem Scully’m, chemikiem, który wyprodukował 4 miliony dawek LSD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s