Przegrana polska wojna z dopalaczami

Kilka dni temu podczas sprintu przez fejsbukowy feed coś w końcu zwróciło moją uwagę:

Łódzcy radni przygotowują projekt ustawy anty-dopalaczowej.

Ci, którzy śledzą Poznaj Psychodeliki na YouTubie pewnie już wiedzą, że stoję po stronie, która uważa, że prawo narkotykowe w Polsce powinno zostać poddane gruntownej reformie. W związku z tym postanowiłem poddać postulaty radnych analizie. Klikam w link, otwieram, czytam i niestety dość szybko przekonuję się, że to propozycja, której przyjęcie może doprowadzić nie tyle do rozwiązania problemu dopalaczy, co do zamiecenia go pod dywan.

Podstawowe założenie projektu jest następujące: dopalacze powinny być traktowane tak, jak „narkotyki”. Zamiast sankcji administracyjnych za produkcję i obrót tymi substancjami, miałyby grozić sankcje karne. „Przejście do walki z tym zjawiskiem jak z przestępczością narkotykową to jedyna skuteczna droga jego wyeliminowania.” – twierdzi Sebastian Bohuszewicz z Wydziału Prawnego UMŁ, jeden z autorów projektu ustawy. I tu zaczynają się schody, ponieważ przestępczości narkotykowej nikt w Polsce nie wyeliminował.  Nie wiem jak można dojść do wniosku, że skopiowanie modelu, który nie doprowadził do wyeliminowania zjawiska narkotyków, ma doprowadzić do wyeliminowania zjawiska dopalaczy? Przekonanie, że to „jedyna skuteczna droga”, wydaje się w tym kontekście groteskowe.

Klęska wojny z narkotykami

Doświadczenie ostatnich pięćdziesięciu lat pokazuje czarno na białym, że nie udało się wyeliminować zjawiska przyjmowania środków psychoaktywnych poprzez zakazywanie kolejnych substancji, tak jak nie udało się wyeliminować spożycia alkoholu poprzez prohibicję. Wskazuje na to nie tylko zdrowy rozsądek, ale i doświadczenia wszystkich krajów, które prowadzą od kilkudziesięciu lat politykę 1) restrykcji produkcji i obrotu środkami psychoaktywnymi 2) penalizacji posiadania substancji.

Powyższe punkty składają się na tak zwaną politykę „wojny z narkotykami” (ang: „war on drugs”) rozpoczętą w wyniku przyjęcia konwencji ONZ w 1961 i nagłośnioną dziesięć lat później przez Richarda Nixona (o kulisach tych decyzji możecie dowiedzieć się czegoś więcej w moim filmie poświęconym delegalizacji LSD). Pięćdziesiąt lat po tym, jak większość zachodnich krajów wdrożyła przepisy oparte na ww. zasadach do swoich porządków prawnych, możemy z całkowitą pewnością, opartą na ewaluacji rezultatów, stwierdzić, że są to założenia błędne i czas na zmianę strategii. USA spędzają każdego roku 51 miliardów dolarów na walkę z narkotykami (dane Drug Policy Alliance), a dostępność, szkody społeczne i epidemie uzależnień od substancji, wcale nie maleją (warto przy tym zauważyć, że najwięcej szkód społecznych generują te substancje, które są legalne – alkohol i opiaty – bardzo silnie uzależniające leki, takie jak kodeina czy fentanyl).

  • CNN: „Wojna z narkotykami: porażka kosztująca miliardy dolarów”
  • Guardian: „Wojna z narkotykami nie działa, czas na poważną rozmowę”
  • London School of Economics opublikowało raport który wskazuje, że obecna polityka całkowitej restrykcji jest najbardziej szkodliwym z możliwych scenariuszy regulacji środków psychoaktywnych

Z tymi opiniami zgadzają się również eksperci Światowej Organizacji Zdrowia:

„Poddanie kryminalizacji środków psychoaktywnych stworzyło niezwykle silny czarny rynek. Badania z biomedycyny, epidemiologii i psychofarmakologii wskazują przy tym, że to alkohol i tytoń są jednymi z najbardziej szkodliwych substancji, tak więc decyzja o tym, aby zakazać obrotu innymi substancjami, która doprowadziła do przekierowania ludzi do legalnych alternatyw miała katastroficzne skutki dla zdrowia publicznego” – Robin Room, ekspert Światowej Organizacji Zdrowia [źródło: WHO]

Jakby tego było mało, już nawet policjanci, którzy przez lata brali udział w walce z narkotykami uważają, że problemu nie da się rozwiązać poprzez konwencjonalną politykę twardej restrykcji. Polecam wywiad w VICE z Neilem Woodsem, który przez lata działał w służbach na rzecz zwalczania przestępczości narkotykowej, a dziś prowadzi z byłymi funkcjonariuszami kampanię na rzecz liberalizacji prawa i depenalizacji posiadania substancji psychoaktywnych.

„– Robienie czegoś, co uznajesz za nieetyczne, nie jest dla ciebie dobre – mówi. – Odbija się to na tobie. To, co robiłem, nie było w całości moją winą. Jesteś szeregowym żołnierzem, robisz, co ci każą i ufasz systemowi. Policja to organizacja bazująca na dyscyplinie, ufasz osądom innych ludzi. Ufasz też prawu, ale jeśli chodzi o narkotyki, prawo się myli.” – Neil Woods

To my stworzyliśmy dopalacze

Czas spojrzeć prawdzie w oczy: wypowiadając wojnę narkotykom nieświadomie stworzyliśmy dopalacze, wroga z którym teraz próbujemy nieudolnie walczyć. Okazało się, że nie da się zabronić wszystkiego; że nowe substancje powstają szybciej niż jesteśmy w stanie aktualizować listę tego, co zakazane. Sytuację wykorzystali oportuniści pokroju „króla dopalaczy”, którzy zdają sobie sprawę z tego, że wprowadziliśmy system, który jest niezwykle prosty do ogrania. W związku z rozwojem technologii, możliwości dostępu do jakichkolwiek substancji, są teraz jeszcze większe niż kilka lat temu. Ze względu na tempo rozwoju technologicznego ta dostępność będzie rosła z roku na rok. Nawet jeśli coś będzie nielegalne w Polsce, będzie legalne w innym kraju UE, z którego można to wysłać.

00024L01O7USFRIC-C322-F4
Dawid B. „król dopalaczy” – nowotwór, który stworzyła „wojna z narkotykami”

Dalsze inwestowanie w rozwiązania oparte na założeniach „wojny z narkotykami”, tym razem w wydaniu „wojny z dopalaczami”, doprowadzi do coraz większych nakładów finansowych i obciążeń systemów sprawiedliwości i ochrony zdrowia, przy oczywistym braku skutecznej możliwości egzekucji prawa. Ze względu na rozwój technologiczny, system, który już dziś jest niewyobrażalnie drogi i nieefektywny, będzie z każdym rokiem coraz droższy i coraz mniej efektywny. Dlatego pozwalam sobie stwierdzić, że proponowany przez łódzkich radnych pomysł na walczenie z dopalaczami, tak jak z narkotykami, jest delikatnie mówiąc – nietrafiony. Zwróćmy zresztą uwagę na to, co stało się w Wielkiej Brytanii po wprowadzeniu podobnych rozwiązań:

„Przepisy które weszły w życie w 2016 roku w celu ograniczenia podaży i sprzedaży substancji zwanych jako tzw. „legal highs”, zamiast powstrzymać rozprzestrzeniającą się falę używania substancji poprzez ograniczenie produkcji i obrotu, doprowadziły do tego, że tzw. „dopalacze” są teraz jeszcze silniejsze i bardziej zróżnicowane. Policja zwróciła uwagę, że tzw. Spice (syntetyczny kanabinoid o bardzo groźnych skutkach na zdrowiu) stał się jeszcze bardziej niebezpieczny odkąd prawo weszło w życie prawie rok temu. Te produkty są tańsze, łatwo dostępne z chińskich fabryk, co skutkuje w ogromnych zyskach dla dilerów, którzy teraz aktywnie je rozprowadzają.” [źródło: The Guardian].

W obliczu wyżej wspomnianych faktów i oceny efektów wojny z narkotykami, brnięcie dalej w taką politykę oznacza nie tylko całkowity brak politycznego pragmatyzmu, ale czyste szaleństwo. Wszystko odbywać się będzie kosztem zdrowia zwykłych ludzi, za to za ich własne pieniądze, naturalnie w imię walki o zdrowie i dobro młodzieży. Cały ten politycznie poprawny spektakl toczyć się będzie przy oklaskach narkotykowego podziemia i grup przestępczych.

PRZYSZŁOŚĆ:
Legalizacja, Depenalizacja, Redukcja Szkód, Edukacja

W temacie dopalaczy i reformy polskiej polityki narkotykowej potrzebujemy szerszej perspektywy niż ta zaprezentowana w projekcie ustawy, która powstała w łódzkim magistracie. Jedyny sposób na odebranie władzy nażelowanym cwaniakom, którzy kupują sobie Porsche płacąc zdrowiem naszych dzieciaków, to całkowita zmiana perspektywy myślenia o tym, jak powinna wyglądać nowoczesna polityka narkotykowa. Zamiast odgrywać rolę Don Kichota i zastanawiać się, jak zablokować wszystkie strony internetowe sprzedające dopalacze, stwórzmy system, w którym dopalaczowe interesy nie mają racji bytu, ponieważ: 1. ograniczamy popyt poprzez uzyskanie kontroli nad rynkiem 2. naprawiamy system sprawiedliwości wprowadzając zasadę depenalizacji 3. rozwiniemy programy redukcji szkód 4. rozpoczniemy dialog z młodzieżą za pomocą nowych technologii.

A teraz konkrety:

LEGALIZACJA MARIHUANY
–  eliminacja popytu na dopalacze

Wprowadzenie do kontrolowanego obrotu Marihuany w znacznym stopniu ograniczy popyt na niebezpieczne dopalacze, które próbują imitować jej działanie.

Dlaczego?

Człowiek, który wie, że może w zgodzie z prawem kupić naturalne konopie wysokiej jakości, nie ryzykując tym samym swojej reputacji, ani konsekwencji prawnych, będzie zdecydowanie mniej skłonny do szukania alternatyw w postaci syntetycznych substancji próbujących naśladować efekty marihuany. W przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii gdzie konopie nie są legalne, w Holandii nie wystąpiła epidemia śmiertelnie groźnego dopalacza imitującego Marihuanę – syntetycznego kanabinoidu Spice.

Ponadto należy zauważyć, że kontrola rynku przywraca połączenie pomiędzy użytkownikami, a farmaceutami i lekarzami, którzy są w stanie edukować użytkowników i zyskują większą kontrolę nad monitorowaniem ich stanu zdrowia. Obecnie jest to relacja zagospodarowana przez dilerów, których jedynym interesem jest interes ekonomiczny.

Za legalizacją marihuany przemawia naturalnie cały szereg innych argumentów, od jej medycznych właściwości, po oczywiste korzyści ekonomiczne. Nie będą jednak tutaj tych argumentów przytaczał, ponieważ jest to temat na osobną dyskusję, która wykracza poza zakres tego posta.

DEPENALIZACJA 
–  bardziej spawiedliwy system sprawiedliwości

Depenalizacja posiadania niewielkich ilości substancji psychoaktywnych usprawni funkcjonowanie systemu sprawiedliwości i uczyni go bardziej uczciwym.

Dlaczego?

Angażowanie zasobów policji, prawników, prokuratorów i sędziów w prowadzenie postępowań i nakładanie kar na okazjonalnych użytkowników substancji psychoaktywnych doprowadza do ogromnego marnotrawstwa zasobów publicznych z jednej strony, a z drugiej jest najzwyczajniej w świecie niemoralne. Musimy przestać traktować uzależnione osoby, jak kryminalistów i zrozumieć, że jest to problem przede wszystkim społeczny. Nie ma również absolutnie żadnego powodu, aby w wyniku wpisu w kryminalnej kartotece, pechowy bo złapany z jointem student miałby mieć utrudnioną karierę zawodową, lub uniemożliwione sprawowanie funkcji publicznych w przyszłości. Uwolnioną energię, którą obecnie pochłania kryminalizacja okazjonalnych użytkowników, spożytkujmy na walkę z ludźmi, którzy naprawdę powinni siedzieć w więzieniu, a nie siedzą. Odzyskane środki finansowe przeznaczmy za to na rozwój programów redukcji szkód.

REDUKCJA SZKÓD
– zdrowie publiczne na 1 miejscu

Zapewnienie odpowiedniej opieki osobom uzależnionym doprowadzi do zmniejszenia globalnej liczby szkód społecznych: uzależnień, chorób, wypadków i zgonów spowodowanych substancjami.

Dlaczego?

W Portugalii 16 lat temu zmagano się z ogromnymi problemami narkotykowymi. Szacuje się, że ok 100 000 osób używała heroiny. Postanowiono wtedy zdecydować się na całkowitą zmianę polityki, odejść od restrykcyjnego modelu i poddać depenalizacji posiadanie wszystkich substancji – od konopii do heroiny. Rozwiązania były na początku poddawane szerokiej krytyce. Dzisiaj, kiedy znamy ich efekty, przykład Portugalii stanowi w opinii ekspertów ONZ model do naśladowania dla innych krajów. Wyniki, które udało się tam osiągnąć są następujące:

  • Spadek zakażeń HIV z 1016 do 56 / rok dzięki programowi dystrybucji igieł
  • Spadek użytkowników heroiny ze 100 000 do 50 000 poprzez rozwój terapii odwykowych
  • Liczba zgonów związanych z narkotykami wynosi obecnie w Portugalii 1 na milion mieszkańców. To 5 razy mniej niż średnia w Unii Europejskiej [źródło: EU data]

EDUKACJA
– rozwój społecznej świadomości

Przeprowadzenie kampanii edukacyjnych w mediach społecznościowych, które zamiast demonizować „narkotyki”, doprowadzą do zrozumienia mechanizmów działania substancji i związanych ryzyk przyczyni się do wzrostu bezpieczeństwa młodzieży.

Dlaczego?

W dobie internetu substancje psychoaktywne stają się coraz łatwiej dostępne, a rozmowa na ten temat traci narodowe granice i przestaje być społecznym tabu. Czas najwyższy, żebyśmy w końcu zdali sobie sprawę, że większość osób na pewnym etapie swojego życia będzie miała doświadczenia z substancjami. To na instytucjach państwowych ciąży odpowiedzialność za to, żeby były to doświadczenia możliwie bezpieczne.

Dobrym przykładem kampanii edukacyjnej finansowanej przez rząd jest holenderski program prowadzony na YouTubie pt. „Drugslab”. Zamiast demonizować substancje lub powtarzać dawno obalone mity (jak miało to miejsce w ostatniej kampanii Krajowego Biura Do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii), Drugslab skupia się na przekazywaniu podstawowych zasad bezpieczeństwa, tłumaczeniu mechanizmów działania i wskazywaniu realnych zagrożeń poszczególnych substancji. I co najważniejsze, twórcy mówią do odbiorców językiem, którzy Ci rozumieją.

Na sam koniec, sceptykom progresywnych rozwiązań znanych z Holandii, Czech czy Portugalii chciałbym przytoczyć wypowiedź mamy Marthy Fernback, 15-latki, która zmarła w wyniku spożycia niezwykle silnej dawki ecstasy:

 „Martha chciała poczuć „high”, a nie umrzeć. Oczywiście, żaden rodzic nie chce ani jednego, ani drugiego dla swojego dziecka, ale pierwsza z tych opcji jest wyraźnie lepsza od drugiej. Żałuję, że moja córka nie miała dostępu do materiałów, które umożliwiłyby jej zrobienie tego w bardziej świadomy sposób. Chciałabym spotkać się z Theresą May, żeby zacząć rozsądną rozmowę na temat zmiany – od prohibicji do odpowiedzialnej regulacji substancji psychoaktywnych. To pomoże chronić nasze dzieci poprzez odebranie władzy dilerom, i przywrócenie kontroli nad tymi substancjami lekarzom i farmaceutom” [źródło: BBC].

Podobał Ci się ten post? Poznaj Psychodeliki na Facebooku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s