Dr William Richards „Psychedelics take people to the very center of their personal problems”

grzyby, LSD

At Beyond Psychedelics conference I had an opportunity to speak to William Richards, author of the book „Sacred Knowledge: Psychedelics and Religious Experiences” and a psychology professor pursuing careful research with Psilocybin at Johns Hopkins School of Medicine for the last 18 years. In a study currently underway, Richards and his research team gave psilocybin, an active ingredient of magic mushrooms, to priests, rabbis and a Buddhist monk to test the effects of psychedelic drugs on religious experience. In a previous study his research team has already proven that psilocybin eases existential anxiety in people with life-threatening cancer. Here is what he had to say about his work.

Professor, what is the greatest danger confronting us in the 21st century?

I would not hesitate to say that one of the greatest dangers confronting us as a civilisation is losing out on the positive contribution that wise and responsible use of psychedelic substances, either natural or synthesised, can make to the quality of life to all of us. The years of repression have been very negative, both in the research world and in the society at large. There are many suffering people with addictions, depression, loss of quality of life at the end of life, who may well have been helped with psychedelic assisted psychotherapy. We’re hoping to remedy that in the near future.

Bill-Richards-Photo-1

Dr William Richards, profesor of psychology at Johns Hopkins Medicine in Baltimore

How do you plan to do that?

In our initial studies at Johns Hopkins Medicine, NYU, University of California in Los Angeles, and also studies done in Switzerland, all with cancer patients approaching end of their life, we found that often single administration of a drug like psilocybin can decrease depression and anxiety. It can open up the quality of interpersonal relationships, decrease preoccupation with pain and enable people who are approaching the end of their lives to live much more fully. And this is not a drug that you have to take over and over. This is the memory of an experience, from a very meaningful state of consciousness, triggered by one drug administration. This is a rather new concept in medicine that a memory of an experience can be profoundly therapeutic and significantly impact depression, anxiety and even fear of death itself. People approach death with more openness and curiosity, rather then with tensed muscles, fear and isolation. That could transform the way our whole society deals with the end of life.

Is it likely that psychedelic drugs will be soon widely used to help people die with dignity?

One of the first legal applications of psychedelic substances, psilocybin especially, may well be in palliative and hospice care settings. But that’s only one of many applications in the medical world of the responsible use of psychedelics. They also show significant promise in the treatment of alcoholism, narcotic addiction or nicotine addiction for example. If you look very objectively at the number of people who die every year from nicotine, or from alcohol use that had gotten out of control (and alcohol is a drug that has physiological damage, causes brain damage and other organic damage), and you compare it with psychedelics which are non-addictive, essentially non-toxic, and don’t trigger receptive use in either human or animal studies, it is very irrational that our western cultures have been so afraid probing our own minds.

9780231174060.jpg

Based on nearly three decades of legal research with volunteers, William A. Richards argues that, if used responsibly and legally, psychedelics have the potential to assuage suffering and constructively affect the quality of human life.

So what do psychedelic drugs really do with our minds?

What these psychedelics do above all, is give access to other states of consciousness that are dormant within our own minds. It’s the exploration of human consciousness. It isn’t really the drug effect as such. Why are we so afraid of our own unconscious deeper self is worth serious thought. The beneficial promise of the wise and responsible use of psychedelics far exceeds their potential for harm either individually as well as at a societal level.

Despite scientific evidence, psychedelics remain illegal in most European countries, Poland included. What is your message to policy-makers?

It is of critical importance that in this point in history law-makers, regulators really study the scientific data that is available. We need to think clearly about different types of drugs. All drugs are not the same and all classes of drugs are not the same. For example, we used LSD in one study in the treatment of narcotic addiction and when we asked people to compare the two drugs, they invariably reported that they were totally different. Whereas narcotics took them away from their problems, away from life, and allowed them to escape into a cave if you will,  psychedelics took them into the very center of their personal problems, and beyond that into resources of a positive nature within their psyches. These experiences have enabled them to make significant progress towards overcoming their addictions and rebuilding their lives. So, there is a positive potential in the responsible use of these so-called psychedelic substances.

Isn’t the use of these substances dangerous then? That is what most of the people are being told most of the time. 

Psychedelic really means mind opening, mind revealing. The experiences aren’t in the molecule of the drug, they’re in the human organism. And I would suggest there is nothing within us that we need to fear or censor. There are great opportunities for personal growth, medical healing and also for finding artistic value, religious meaning, and understanding perhaps even the origins of some religions. There is nothing to fear when the drugs are wisely used. And wise use of course is more then trowing a substance in your moth like a pill. It involves preparation, being grounded in a healthy, inter-personal relationship for most people, being able to trust your own mind, being willing to endure some struggle and suffering in the process of personal and spiritual growth. So, if there is a conflict that emerges in your mind, you approach it as an opportunity for growth, rather then running away from it and calling it a bad trip. They are very serious substances, but for most people they are not dangerous, when they are used with knowledge.

picture: Creative Commons, Natesh Ramasamy 

1 kwietnia

Uncategorized

Dopiero całkiem niedawno zacząłem myśleć o tym wszystkim, co dzieje się pod „brandem” Poznaj Psychodeliki jak o kampanii społecznej/politycznej. Wszystko zaczęło się przecież od tego, że chciałem  znaleźć sposób na wyrażenie tego, co myślę na temat medycznego potencjału LSD, Ayahuasci czy grzybów. I poważnego wkurwa, że te rzeczy są „nielegalne”.

Wpadł mi w związku z tym pewnego dnia pomysł na kanał na YouTubie. Nie wiedziałem nic o nagrywaniu filmów, ale temat wydał mi się tak istotny, że postanowiłem spróbować mimo wszystko. Mimo koszmarnych początków odzew był pozytywny. Dużo lajków i ludziom się podoba. Po jakimś czasie doszedł więc jeszcze profil na Facebooku i ten blog. Wokół mojego psychodelicznego przesłania dla świata zgromadziło się parę tysięcy osób.

Jak na to wszystko patrzę z perspektywy ok 1,5 roku kiedy opublikowałem pierwszy film, to myślę – spoko. Udało mi się w końcu nagrać kilka materiałów, napisać parę tekstów, czy przeprowadzić wywiady z ludźmi, którzy mają na temat narkotyków coś ciekawego do powiedzenia. I mógłbym pewnie się tu zatrzymać i stwierdzić, no fajnie ale teraz czas na co innego. Albo mógłbym docisnąć gaz i zobaczyć, gdzie to nas doprowadzi. I chyba wolę drugą opcję.

Powiem Wam, że z jednej strony rodzi się w mojej głowie pomysł na przełożenie tej naszej wspólnie gromadzonej energii na realne działania polityczne, z drugiej coraz częściej zdarza mi się cieszyć zwykłą „sztuką dla sztuki”. Tworzeniem tych materiałów dla samego faktu tworzenia czegokolwiek. I to właśnie dlatego, żeby pomóc sobie samemu kultywować ten stan ducha, postanowiłem pisać o moich zmaganiach z kampanią Poznaj Psychodeliki na tym blogu. To w końcu mogłoby być miejsce nie tylko na dopieszczone artykuły, ale też na wylewanie przed Wami mojego codziennego potu i łez. Backstage kampanii. Miejsce do dyskusji i kontaktu i interakcji poza fejsbukiem i youtubem. Taka przestrzeń bez insta filtra.

Dobry pomysł?

PP

Kiedy gliniarz mówi „zalegalizujmy narkotyki”, warto posłuchać. Wywiad z szefem policji.

prawo

Peter Muyshondt jest szefem operacji policyjnej jednostki w Antwerpii. Pod swoim nadzorem ma zespół oficerów, który na co dzień zajmuje się zwalczaniem przestępczości narkotykowej. Mimo, że jest na pierwszej linii frontu wojny z narkotykami, mówi jasno – ta walka nie ma sensu.

W swoich książkach i wystąpieniach Peter nie pozostawia suchej nitki na obecnym prawie. Musimy w końcu przestać karać więzieniem użytkowników substancji psychoaktywnych. Kryminalizacja narkotyków rodzi korupcję i niesprawiedliwości – wali prosto z mostu. Przekonuje media i polityków, że osoby, które mają z narkotykami problem (ok. 10% użytkowników) powinny mieć zapewniony dostęp do miejsc, w których mogą robić to bezpiecznie i uzyskać potrzebną pomoc. Mimo ostrego krytycyzmu działań policji, Peter dalej kieruje lokalną jednostką w belgijskim mieście Brecht. Taka historia nigdy nie zdarzyłaby się w Polsce.

PoznajP: Peter, jesteś policjantem i chcesz zalegalizować narkotyki. Ludzie spadają z krzesła, kiedy im to mówisz?

Peter Muyshondt:
 
Patrzą z niedowierzeniem tylko przez pierwsze kilka minut. Rozumiem, że to na początku może brzmieć dziwnie, ale kiedy moi rozmówcy poznają całą historię, już przestaje być takie dziwne. Po paru chwilach to, co zaczyna dziwić to to, że obłudna wojna z użytkownikami narkotyków cały czas się toczy.

W jaki sposób walczysz o zmiany w prawie?

Mówię o problemie w belgijskich mediach, a także zwracam się do polityków. Pomagam ludziom, którzy dziś są w sytuacji, w której sam kiedyś byłem (syn lub córka jest ciężko uzależniony od substancji). Każdego tygodnia chodzę wspinać się z młodymi ludźmi, którzy są na odwyku. Piszę też książki i reprezentuję na forum międzynarodowym organizacje takie jak Anyone’s Child albo LEAP (Law Enforcement Against Prohibition / Służby Mundurowe Przeciwko Prohibicji).

1*bPiV3U-qKmfKJb8WlOKCXQDlaczego zdecydowałeś się zabrać tak odważny głos w sprawie?

Robię to, co muszę. Mój brat zginął w wyniku wojny z narkotykami. Moja rodzina została niemal zrujnowana z tego samego powodu. Ja sam pracuję dla organizacji, która stanowi dużą część problemu. Kiedy będę na emeryturze chcę móc spojrzeć wstecz i powiedzieć sobie, że zrobiłem wszystko, co było legalnie możliwe, aby zmienić sytuację.

Mimo otwartego krytycyzmu działań policji, dalej tam pracujesz, a w ramach swoich obowiązków zawodowych zwalczasz narkotykowe podziemie. Nie ma tu żadnego konfliktu?

Zajmuję się zarządzaniem ludźmi, co sprawia, że robota jest trochę łatwiejsza. Ale tak, trochę z tym problemu jest. Nie jest to jednak problem ze zwalczaniem narko-gangów, ponieważ one zatruwają nasze dzieciaki i są agresywne. Mam za to problem z brakiem jakiejkolwiek odważnej krytyki obecnego systemu ze strony ministerstwa sprawiedliwości i Policji. Nikt nie ma tam na tyle jaj, żeby powiedzieć, że w końcu trzeba wziąć się do roboty i wprowadzić rozwiązania, których celem będzie faktyczne zwiększanie bezpieczeństwa ludzi. Obecny system gwarantuje jedynie zagrożenia dla zdrowia publicznego i korupcję funkcjonariuszy.

maxresdefault

Racjonalny, niedosłyszany głos w europarlamencie

Jak twój stosunek do tego tematu zmienił się przez lata?

Byłem przeszkolony, żeby walczyć w tej wojnie i w niej walczyłem. Robię to dalej każdego dnia. Pracowałem w wydziałach dochodzeniowych i jednostkach specjalnych. Jednak nawet wtedy, kiedy mój brat jeszcze żył, ponosiliśmy straszne koszty tej walki. Już wtedy moja wiara w system została mocno nadwyrężona. Wszystko stało się oczywiste, kiedy zmarł mój brat. Wtedy skontaktowałem się z kilkoma organizacjami, takimi jak Transform. Ich przekaz miał sens. W końcu sam zacząłem się publicznie wypowiadać w temacie na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Co dokładnie sprawiło, że przekonałeś się, że przepisy kryminalizujące korzystanie z substancji, przynoszą więcej krzywd, niż korzyści?

Mój brat nie mógł otrzymać pomocy, która mogłaby ocalić mu życie. Co więcej, mimo kryminalizacji, handel narkotykami nie spadł ani trochę. Na czarnym rynku sprzedaje się substancje z niezwykle groźnymi dodatkami (np. Fentanyl), a cały system tworzy doskonałe warunki do korupcji oficerów Policji.

Czy Twoi kumple z pracy też uważają, że system jest nieefektywny i niemoralny?

51d2g1c8AUL

Polityka speedu, to książka o doświadczeniach Petera. Niestety tylko w j. niderlandzkim.

Niektórzy z nich tak, ale nie chcą o tym otwarcie mówić i ja to rozumiem. To, czego nie rozumiem to to, że szefowie policji nie prowadzą na ten temat dialogu z władzami wskazując na nieefektywność obecnych regulacji. Zmiana tych przepisów uwolniła by niezwykle dużo zasobów ludzkich w samej instytucji. Z drugiej strony myślę, że to dokładnie z tej przyczyny nic się nie zmienia. Dla policji taka wojna z narkotykami to bardzo interesujące narzędzie…

Jeśli mógłbyś dzisiaj wywołać jedną zmianę, co by to było?

W krótkiej perspektywie wprowadziłbym pomieszczenia do bezpiecznego przyjmowania substancji i obowiązkową opiekę medyczną dla osób uzależnionych. W dłuższej perspektywie należy poddać regulacji wszystkie substancje. I nigdy więcej więzienia dla osób, które coś biorą.

W Polsce praktycznie wszystkie substancje, poza alkoholem i nikotyną, są zakazane. Młodzi ludzie coraz częściej sięgają po dopalacze, bo z obawy przed policją nie mogą zapalić jointa. Czy jest coś czym chciałbym się podzielić z kolegami po fachu z Polski?

Zacznijcie patrzeć na osoby, które korzystają z narkotyków, tak jak na wszystkich innych. Jeśli pijesz alkohol, to znaczy, że również używasz narkotyków. Ci, którzy sprawiają przy tym problemy lub są uzależnieni, potrzebują medycznej pomocy. Problematyczne używanie narkotyków to najczęściej próba samoleczenia problemów psychologicznych. Takim ludziom nie pomaga więzienie. To może zdarzyć się każdemu. Nawet twojej córce, twojemu synowi.

***

Wojna z narkotykami to stale obowiązująca, archaiczna polityka której spiritus movens jest stawianie zarzutów kryminalnych osobom, które korzystają z substancji psychoaktywnych. Te zasady nie mają naturalnie żadnych podstaw naukowych, będąc czysto ideologicznym totemem korporacyjnych interesów (vide kampanie firm farmaceutycznych przeciwko medycznej marihuanie) i ignorancji decydentów, którzy wychylając kolejny kieliszek wódki wierzą, że sami nie biorą narkotyków i ich problem nie dotyczy. Czas otworzyć oczy – problem dotyczy wszystkich. Wojna z narkotykami to nie wojna z grupami przestępczymi w imieniu porządku, ale wojna z własnymi obywatelami, którym odmawia się pomocy, której potrzebują. Wojna z narkotykami to również naukowa cenzura i blokowanie innowacji w psychiatrii, a także wymarzona przestrzeń do rozkwitu grup przestępczych i korupcji. W Polsce przepisy te są ustanowione w ramach ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. 

Znasz policjanta lub policjantkę, którzy powinni przeczytać ten wywiad? Prześlij go!

Bądź na bieżąco i Poznaj Psychodeliki na Fejsie, YouTube i Instagramie.

Jak korzystać z grzybów psylocybinowych?

grzyby

Pamiętacie, jak Muniek Staszczyk śpiewał „jest super, jest super, więc o co ci chodzi?”. O coś jednak chyba chodzi, bo według oficjalnych statystyk z problemami takimi jak depresja, stany lękowe czy uzależnienia mierzy się ponad 6 milionów Polaków.

Jeśli chodzi o powszechną praktykę radzenia sobie problemami natury psychologicznej to zasadniczo lekarze przepisują prochy. Teoria jest taka, że standardowa medyczna procedura nie istnieje, bo każdy to inny płatek śniegu i wszystko opiera się na kwestiach indywidualnych. Realia są takie, że wszyscy są na psychotropach.

tumblr_o902wqay0v1rl5twmo1_500

„Bądź uśmiechnięty, bierz legalne narkotyki”

Lekarze przepisują przeważne dwie klasy narkotyków, ups przepraszam, leków:
1. Leki typu SSRI, takie jak np.   Fluoksetyna (Prozac), na depresję oraz  2. Benzodiazepiny (Alprazolam, Estazolam, etc.) na stany lękowe i sen. Te drugie mogą przepisać nawet interniści. Niestety skuteczność antydepresantów jest równa placebo, a wychodzenie z takiego uzależnienia od benzodiazepin to wielomiesięczna batalia. Ponadto istnieje bardzo długa lista niefortunnych „efektów ubocznych” leków psychiatrycznych – od kompletnej zmiany osobowości, po występowanie myśli samobójczych.

Klasyczne leki antydepresyjne typu SSRI opierają się na założeniu, że źródłem depresji jest brak równowagi chemicznej w mózgu, modulując tym samym poziom serotoniny w centralnym układzie nerwowym. Prawda jest jednak taka, że ta teoria została już obalona. Sami psychiatrzy, przynajmniej ci z szerszymi horyzontami, doskonale o tym wiedzą. Jednak 6 milionów osób z zaburzeniami to 6 milionów klientów firm farmaceutycznych. A biznes musi się kręcić. Tak więc lekarze przepisują proszki i jeżdżą na wypasione konferencje, big pharma liczy kasę, a ludzie chodzą naćpani uzależniającymi środkami, na których skuteczność nie ma wiarygodnych dowodów naukowych. Jednocześnie nie może obecnie dojść do zmiany tego modelu, ponieważ rozwój nowych leków i terapii jest blokowany przez rząd idiotycznymi przepisami „anty-narkotrykowymi”. W takim właśnie świecie żyjemy.

W tej sytuacji zupełnie naturalne wydaje się, że rośnie liczba osób rozczarowanych konwencjonalnym podejściem do leczenia chorób cywilizacyjnych. Ludzie niekoniecznie chcą być pionkiem w grze interesów firm farmaceutycznych, biernych polityków i konformistycznego środowiska lekarskiego. W związku z powyższym coraz więcej Polek i Polaków decyduje się wziąć sprawy w swoje ręce i zjeść magicznego grzybka – to przynajmniej działa. Wiedzą to nawet w Ministerstwie Zdrowia.

badanieMZ.png

Fragment odpowiedzi z Departamentu Zdrowia Publicznego MZ na moją petycję dot. dekryminalizacji Psylocybiny i Psylocyny


W związku z powyższym powstał niniejszy przewodnik po grzybach zawierających psylocybinę. Jeśli już ktoś decyduje się się na spożywanie grzybów, powinien wiedzieć, jak zrobić to bezpiecznie.

Muszę przy tym poinformować czytelników, że odradzam konsumpcję grzybków osobom cierpiącym na depresję czy inne dolegliwości natury umysłowej, chyba że dzieje się to pod odpowiednim nadzorem i w zgodzie z lokalnym prawem. Ponadto trzeba zauważyć, że leki typu SSRI (większość klasycznych antydepresantów) w znacznym stopniu osłabiają działanie zawartej w grzybach psylocybiny. W związku z tym takie doświadczenia są możliwe jedynie po dłużej przerwie od odstawienia wesołych pastylek – co oczywiście nigdy nie powinno się dziać bez nadzoru lekarskiego.

Mimo, że spektakularne wyniki badań przytaczane m.in. przez polskie Ministerstwo Zdrowia wskazują, że psylocybina może w przyszłości zastąpić klasyczne antydepresanty i pomóc w walce z uzależnieniami, należy pamiętać, że doświadczenia, które stanowiły bazę tych wyników odbywały się w kontrolowanych warunkach, pod medycznym nadzorem i przy zachowaniu pełnego protokołu bezpieczeństwa.

Faktem pozostaje przy tym, że grzyby psylocybinowe były z powodzeniem używane przez ludzkość od tysięcy lat. Przez antropologów, botaników i religioznawców są uznawane za najstarszy środek halucynogenny używany przez ludzkość, oferujący podróże dużo ciekawsze niż te do bułgarskich Złotych Piasków. Ponadto w ostatnio przeprowadzonych badaniach zdobyły również tytuł najbezpieczniejszej substancji psychoaktywnej świata.

1. Substancja

IMG-3005.jpg

Psilocybe Cubensis Cambodian

Wszystko fajnie, ale pewnie zastanawiacie się zapewne skąd wziąć grzyby, żeby w ogóle mieć możliwość przejścia przez takie doświadczenie?

Pamiętacie, jak mówiłem, że mamy w Polsce bzdurne prawo? Zupełnie legalnie możecie kupić sobie tzw. growkit i w ciągu 2-3 tygodni wyhodować swoje własne psylocybinowe grzybki. W momencie, w którym rozpoczynacie proces uprawy, a grzybnia zaczyna wytwarzać aktywne alkaloidy, wszystko przestaje być już niestety zgodne z prawem.

Tym samym, żeby nie wpakować się w żadne tarapaty sugeruję zrobić wszystko po bożemu, czyli w zgodzie z lokalnym prawem i wybrać się na wycieczkę do Czech, Austrii, Portugalii, Holandii, Kanady lub Brazylii.

Dla osób, które posługują się angielskim rozsądną opcją jest też skorzystanie z oferty Brytyjskiego Towarzystwa Psychodelicznego, które regularnie organizuje wyjazdy do Holandii, gdzie przez takie doświadczenie można przejść pod profesjonalną opieką i w bardzo komfortowych warunkach.

2. Podstawowa zasada: set & setting

Najważniejsza zasada przy stosowaniu grzybów (i innych psychodelików) jest znana pod nazwą set & setting. Set oznacza nastawienie psychiczne, setting otoczenie. Oba te elementy są dwoma stronami tej samej monety, wpływając i definiując się wzajemnie. Jeśli miałbym użyć kiepskiego porównania, to powiedziałbym, że to Set i Setting to Yin i Yang psychodelicznych podróży. Z jednej strony nasz nastrój i oczekiwania (set) definiuje otoczenie (setting), w którym ma dojść do doświadczenia, z drugiej otoczenie (setting) wpływa na nastawienie psychiczne i nastrój (set).

tumblr_oqqmo9V5wQ1vti7cqo1_500Jeśli chodzi o set to przez doświadczenie z grzybami najlepiej jest przechodzić z możliwie pozytywnym i otwartym nastawieniem. Podejść do tego tak, jak do ekscytującej podróży na zupełnie nowy kontynent. Taki, na którym jeszcze nigdy Cię nie było. Również żadne dwa doświadczenia, tak jak żadne dwie podróże, nie są takie same.

Nie warto również mieć wobec grzybów nierealistycznych oczekiwań. Psylocybina to nie kokaina, alkohol, ani też MDMA (ecstasy). Chcę przez to powiedzieć, że grzybki to nie narkotyk, który sprawi, że natychmiast poczujesz się dobrze, a problemy znikną, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Pozytywne zmiany, które zachodzą w ludziach po takich doświadczeniach są raczej „efektem ubocznym” konfrontacji ze swoimi własnymi emocjami lub też wystąpienia zjawiska tzw. śmierci ego – chwilowego załamania utożsamiania się z nabytą w procesie socjalizacji tożsamością. Jeśli na chwilę przekraczasz to, co uznajesz za swoje zwykłe „ja”, przekraczasz również problemy, które się z tym „ja” utożsamiają. Na prawdę trudno to opisać. Ale kiedy już wrócisz, jest duża szansa, że możesz mieć nieco większy dystans do tego, co zwykło Cię wcześniej martwić.

Zresztą, jak twierdził Carl Gustav Jung prawdziwe zdrowie można odnaleźć tylko w doświadczeniu transcendentnym: w ekstazie śmierci ego i narodzin jaźni i „ponownego odrodzenia”.

 

3605427969_0b66656134_b.jpg


Jeśli zaś chodzi o
setting to w badaniach klinicznych, w których psychiatrzy badają wpływ psylocybiny na ludzki organizm wszystko odbywa się w miłym, ciepłym pokoju – takim z kadzidełkami, poduszkami, kocami i spokojną klasyczną lub orientalną muzyką.

Tutaj możesz ściągnąć playlistę na Spotify przeznaczoną specjalnie do doświadczeń z grzybami, stworzoną przez naukowca Billa Richards’a.

Najlepiej jest, jeśli takie miejsce znajduje się w cichej i spokojnej lokalizacji, blisko natury. Nie ma nic piękniejszego, niż spacer po parku lub lesie w końcowej fazie grzybowego tripa. Przez pierwsze parę godzin lepiej jest nie wychodzić z pomieszczenia i dać sobie czas na przeżycie wszystkiego w kameralnym otoczeniu, będąc po prostu samemu ze sobą. Tak będzie również bezpieczniej.

To, że wszystko dzieje się w takich warunkach, a nie na transowym festiwalu czy domówce, nie jest oczywiście przypadkiem. Przez 4 do 6 godzin oddziaływania substancji powinniśmy mieć zapewnione warunki, w których czujemy się bezpiecznie i nie istnieje ryzyko, że ktoś nieproszony tam wejdzie i to doświadczenie zakłóci.

54eb59d77b29a_-_little-house-on-the-lake-couch-living-area-0912-xln

Idealne miejsce na podróż

3. Dawka

Przyjęcie odpowiednio wysokiej dawki grzybów psylocybinowych powoduje, że się tak wyrażę, wywarzenie drzwi percepcji. W związku z powyższym pozwolę sobie podkreślić raz jeszcze, że to Z-A-W-S-Z-E powinna być przemyślania decyzja.

Ilość psylocybiny w poszczególnych grzybach może się różnić w zależności od gatunku, a tych istnieje ponad 200. Ponadto jej stężenie delikatnie spada z czasem i w zależności od warunków przechowywania. Najpopularniejsze w naszym rejonie gatunki to Psilocybe Cubensis i Psilocybe Semilanceata, zawierające średnie stężenia psylocybiny. Grzyby można jeść na surowo lub suszone i raczej na pusty żołądek.

tumblr_ntsrajQMY71uvfaz5o1_500.jpg

To na jaką dawkę się zdecydujesz będzie miało kluczowe znaczenie dla całego doświadczenia. Generalnie rzecz ujmując „standardowy” trip to ok. 2-3 gramów suszonych Cubensisów. Grzyby nie są toksyczne i nie można ich przedawkować. Można jednak całkiem prosto wziąć za dużo i wejść na poziom doświadczenia, na który nie jesteśmy gotowi. Takie zdarzenia mogą czasami doprowadzić do „bad tripów” , lub po prostu utraty poczucia przyjemności i komfortu wynikających z rozdźwięku pomiędzy wstępnymi oczekiwaniami, a poziomem doznań.

Z drugiej strony naukowo zostało dowiedzione, że to właśnie te trudne i wymagające doświadczenia na większych dawkach mają największy terapeutyczny potencjał, jeśli odbywają się w kontrolowanych warunkach i z jasno określonymi oczekiwaniami. I tu wraca kwestia oczekiwań właśnie, czyli musicie wiedzieć jakiego rodzaju doświadczenie chcielibyście przeżyć. Generalnie na dawkach poniżej 1 grama nie dochodzi do żadnych spektakularnych przeżyć. Jeśli jest to Twój pierwszy raz nie radzę przekraczać 1,5 grama. To wystarczająco dużo, żeby zapoznać się z efektami i nie spanikować. Zawsze można wziąć więcej następnym razem. I jeszcze jedno – grzybów się nie dojada, co oznacza, że decydujemy raz, a dobrze.

dawkowanie.png

UWAGA: Niniejsze wartości dawkowania są adekwatne do suszonych grzybów, czyli takich, których nóżki łamią się, jak zapałki pod naciskiem palców. Od momentu zerwania, do takiego stanu, grzyby mogą wraz z utratą wody mogą stracić nawet 90% swojej pierwotnej masy. Aby oszacować adekwatną dawkę grzybów świeżych, warto użyć tego kalkulatora.

Jak często przez takie doświadczenia przechodzić?

Odpowiedź jest i nie jest prosta. Wszystko zależy od dawki. Profesor James Fadiman, badacz doświadczeń psychodelicznych i dawny wykładowca Harvarda i Stanforda, rekomenduje, żeby w intensywnych podróżach brać udział nie częściej niż raz na kilka miesięcy. W przypadku dawek małych lub progowych (tzw. mikrodozowanie) możliwe jest przyjmowanie substancji 1-2 razy w tygodniu. Niniejsze estymacje wynikają z dwóch spraw. Po pierwsze po przyjęciu psylocybiny rozwija się od razu tzw. zjawisko tolerancji. Oznacza to, że organizm potrzebuje przerwy, aby ponownie odczuć efekty działania substancji (uznaje się, że minimalny okres przerwy pomiędzy średnimi i większymi dawkami to przynajmniej 2 tygodnie). Po drugie istotne jest zapewnienie sobie odpowiedniej ilości czasu i przestrzeni na proces integracji doświadczenia i zyskania dystansu do przebytej podróży.

4. Trip sitter / przewodnik

Fajnie się podróżuje samemu, ale jednak fajniej i bezpieczniej z kimś sensownym u boku. Osoby, które towarzyszą psychonautom w podróżach określa się mianem przewodników lub trip sitterów. Przewodnicy specjalizują się w kompleksowym przygotowaniu sesji, które mają na celu wywołanie tzw. doświadczenia enteogenicznego – to znaczy głębokiego doświadczenia na wysokiej dawce, które poprzedzają wielodniowe przygotowania. Trip sitter to luźniejsze określenie dla osoby, która po prostu czuwa nad tym, żeby doświadczenie poszło możliwie gładko i nie wymknęło się spod kontroli.

Najważniejszą rolą przewodnika i/lub sittera jest zapewnienie poczucia komfortu i bezpieczeństwa podczas podróży. Do tego potrzebny jest ktoś odpowiedzialny,  opanowany i godny zaufania. Ktoś, kto ma za sobą własne doświadczenia i wie, jak się zachować w wypadku turbulencji.

tumblr_oztnzw35K91wij3vlo1_400Psylocybina jest substancją wyjątkowo bezpieczną, jednak w wyniku zmian percepcji możemy czasami mieć mylne wrażenie, że dzieje się coś złego. Jeśli zaczniesz się stresować, to właśnie ta osoba zapewni Cię, że wszystko jest OK – nawet jeśli wydaje Ci się, że wsysa Cię właśnie czarna dziura. Ktoś, kto potrzyma za rękę, zmieni muzykę lub oświetlenie, jeśli tylko zauważy, że Twoje doświadczenie zmierza w negatywną stronę.

Mimo, że istnieją różne poglądy na ten temat, przewodnicy i sitterzy raczej nie powinni przyjmować substancji w trakcie doświadczenia osób, nad bezpieczeństwem których czuwają. Zasada wynika z tego, aby cały czas posiadali „zdolność operacyjną”, czyli ogarniali na wypadek jakichkolwiek trudności. Z drugiej strony osobom przechodzącym przez doświadczenia z psychodelikami taka sytuacja zapewnia dodatkowy komfort i poczucie bezpieczeństwa.

W sytuacjach klinicznych tę rolę będzie pełnił przeszkolony terapeuta, a tradycyjnych ceremoniach indiańskich – szaman.

5. Czy to na prawdę takie bezpieczne?

Wspomniałem już, że grzyby psylocybinowe zostały uznane za najbezpieczniejszą substancję psychoaktywną na świecie. Oznacza to, że w wyniku konsumpcji w przeważającej części przypadków nie dochodzi do istotnych problemów dla użytkowników, ani też zagrożenia dla osób znajdujących się w otoczeniu. Od grzybów nie można się uzależnić, ani też, wbrew obiegowym opiniom, postradać zmysłów (sprawą dyskusyjną w tym względzie jest jedynie teoretyczne ryzyko wydobycia chorób psychicznych dla osób, które mają w swojej rodzinie genetyczną historię zaburzeń tej natury).

Musimy jednak pamiętać, że żadna substancja zmieniająca świadomość nie jest w 100% bezpieczna i w każdej sytuacji istnieją zagrożenia, z których należy sobie zdawać sprawę. Oprócz wspomnianego wcześniej ryzyka przeszacowania dawki i wpakowania się tym samym w tzw. bad tripa, należy wspomnieć o potencjalnej możliwości wystąpienia Zespołu Stresu Pourazowego (PTSD) w wyniku bardzo trudnego, traumatycznego i niekontrolowanego doświadczenia. Celem tego poradnika jest między innymi wskazanie na wszystkie zawory bezpieczeństwa, które takie ryzyko minimalizują.

W bardzo nielicznych przypadkach istnieje także możliwości wystąpienia HPPD (Hallucinogen Persisting Perception Disorder), czyli tzw. zaburzenia postrzegania spowodowanego halucynogenami. Oznacza to dalsze trwanie zmian wizualnych, mimo tego, że działanie substancji dawno ustąpiło. Niestety nie istnieją obecnie badania, które w jasny sposób wskazują, jak dużej części użytkowników te problemy są w stanie dotknąć. Szacuje się, że tej dolegliwość może doświadczyć od 0,12% do 4,1% użytkowników substancji psychoaktywnychNie ma również odpowiedzi na pytanie, czy HPPD można nabawić się przy pierwszym doświadczeniu, czy jedynie w wyniku długotrwałego stosowania substancji. Wszystko zależy bowiem od predyspozycji genetycznych.

Posłowie

Grzyby to świetna zabawa, ale jak to z każdą świetną zabawą warto pomyśleć o tym, żeby nie zrobić sobie kuku. Mam nadzieję, że utrwalenie sobie tych prostych zasad zwiększy poziom bezpieczeństwa i być może pozwoli Wam przeżyć coś pięknego. Ponieważ nie mam już nic więcej do dodania, pozwolę sobie zakończyć cytatem z Terrence’a McKenny:

We współczesnych czasach wielu ludzi marzy o tym, by poznać swą prawdziwą tożsamość. Wbrew pozorom, nie jest to takie trudne. Wystarczy sięgnąć po wiedzę zawartą w świecie roślin halucynogennych. Ten bowiem, kto nie zna swej prawdziwej istoty, jest niczym innym jak bezduszną rzeczą – golemem. Ów wizerunek zdaje się jednak idealnie obrazować większość mieszkańców stechnicyzowanych cywilizacji przemysłowych, którzy opierają swoją tożsamość na zmiennych modach i stylach życia popularyzowanych przez mass media. Ich świat złożony z jałowej żywności, brukowych środków przekazu i kryptofaszystowskiej polityki, skazuje ich na toksyczne życie w stanie obniżonej świadomości. Znieczuleni przez codzienny program telewizyjny, są żywymi trupami, których utrzymuje w ruchu wyłącznie konsumpcja. 

tumblr_osmv4ljajz1vsku7uo1_500.jpg

Podobało Ci się? Poznaj Psychodeliki na YouTube!

Min. Zdrowia: „Znamy badania, w których grzyby leczą depresję”

Uncategorized

Pamiętacie naszą petycję w sprawie uwolnienia grzybów psylocybinowych z więzienia obecnych regulacji prawnych? Po kilku tygodniach z Ministerstwa Zdrowia przyszła odpowiedź. Poniżej moja analiza kluczowych fragmentów.

Pełna odpowiedź na petycję z Departamentu Zdrowia Publicznego MZ – kliknij tutaj!

1.0.png

„Polskie regulacje są zgodne z konwencjami ONZ”

Pierwszy wątek poruszany w liście, który otrzymałem od Pani dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia, dotyczy nie tyle samych grzybów psylocybinowych, co fundamentów polskiego prawa, które w swoim duchu jest zgodne z wytycznymi konwencji ONZ z 1971 roku.

Problem polega na tym, że ta konwencja nigdy nie powinna powstać.

Wspomniana Konwencja to archaiczny dokument, przepchnięty przez ONZ z przesłanek ideologicznych, który doprowadził do większej ilości szkód, niż pożytku dla zdrowa publicznego. Błędne są jej założenia, w myśl których prohibicja m.in. psychodelików i wielu innych grup substancji psychoaktywnych miałaby chronić zdrowie i życie obywateli.

Jak jest w praktyce?

W wyniku stosowania zapisów tej Konwencji, same tylko Stany Zjednoczone wydały już nieskromne 51 000 000 000 (miliardów) dolarów na tzw. „walkę z narkotykami”, a mimo to nie spadła liczba osób korzystających z różnego rodzaju substancji, ani też liczba uzależnionych. Wręcz przeciwnie – stale rosną koszty finansowe i społeczne wynikające z prohibicji [źródło: Drug War Statistics]. Nie trzeba chyba dodawać, że wszystko to, to woda na młyn narkotykowej mafii. Jakby tego było mało, to zapisy tej Konwencji, w myśl których zakazuje się używania praktycznie wszystkich substancji psychoaktywnych poza alkoholem i nikotyną, są w oczywisty sposób sprzeczne z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka, na fundamentach której powstała Organizacja Narodów Zjednoczonych. Nie mówiąc już innym skutku ubocznym – masowym alkoholizmie Polaków. Wbrew powszechnej opinii publicznej, podział substancji, wg. linii legalne / nielegalne nie ma nic wspólnego z ich wpływem na zdrowie. Przykład: nielegalna marihuana, która nie zabiła nikogo i legalny tytoń uśmiercający miliony każdego roku.

Screen+Shot+2016-11-11+at+5.50.10+PM.png

Każdego roku przed zgromadzeniami ONZ jesteśmy świadkami protestów przeciwko krzywdzącym, archaicznym i nieudanym regulacjom prawnym. 

Jesteśmy tym samym widzami trwającego od końcówki lat 60-tych spektaklu pt. „War on Drugs”, który odgrywany jest naiwnej publiczności w imię politycznej poprawności. To jednak nie jest wojna z narkotykami, ale prowadzona przez rządy wojna z nauką i swoimi własnymi obywatelami. Ponad 80% zatrzymań dotyczy w końcu użytkowników substancji psychoaktywnych, a nie producentów. Z dbałością o zdrowie publiczne nie mają te zasady nic wspólnego. Kończąc ten wątek pozwolę sobie jeszcze zauważyć, że można przeprowadzić na poziomie polskich regulacji działania, które nie naruszając Konwencji ONZ przyczynią się do wzrostu poziomu zdrowia publicznego. Jednym z takich działań jest właśnie dekryminalizacja posiadania substancji (zmiana charakteru czynu z kryminalnego, na wykroczenie administracyjne). Pani dyrektor słusznie zaznaczyła, że taka zmiana leży w gestii Ministra Sprawiedliwości. Już nawet Portugalia to zrobiła. Osobiście jednak jakoś nie widzę pana Zbyszka wykonującego takiego ruchu na swojej politycznej szachownicy.

pan Zbigniew

Wróćmy jednak do wątku medycznego.

„Ministerstwo musi mieć dowody, że Psylocybina może mieć zastosowanie w medycynie”

2.0.png

W świetle przepisów polskiej „Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii” Psylocybina znajduje się obecnie w grupie substancji, które nie dość że są uzależniające, to jeszcze bezużyteczne. Jest to oczywisty absurd, ponieważ psylocybina ani nigdy nikogo nie zabiła, ani nikt się od niej nigdy nie uzależnił. Grzyby pomogły za to wielu osobom, czyniąc ich życie o wiele ciekawszym. Nie tylko znajomi są wtedy zabawniejsi, ale muzyka brzmi lepiej, a jeśli istnieje taka potrzeba to można nią wyleczyć cywilizacyjny ból istnienia.

Grzyby psylocybinowe, tak jak wiele innych substancji, są przez prawo uznane za groźne i niebezpieczne nie dlatego, że przeprowadzono jakiekolwiek badania, które o tym świadczą. Stało się tak ponieważ zdecydowali o tym politycy, którzy celowo wprowadzili obywateli w błąd, wykorzystując temat narkotyków do obłudnej gry politycznej. Cofnijmy się w historii politycznej o 50 lat, kiedy John Ehlrichman, doradca prezydenta Nixona (uznawanego za pierwszą twarz „wojny z narkotykami”) – mówił tak:

Kampania Nixona, jak i dwie kolejne administracje, miały dwóch wrogów: protestujących przeciwko wojnie w Wietnamie i czarnych. Wiedzieliśmy, że nie możemy sprawić, aby nielegalne było bycie czarnym, lub przeciwko wojnie, więc zaczęliśmy utożsamiać w oczach opinii publicznej trawę z hipisami, a heroinę z czarnymi. Kryminalizując substancje mogliśmy zakłócać te społeczności, rozbijać ich zebrania, i szkalować je dzień za dniem w wieczornych wydaniach wiadomości. Czy wiedzieliśmy, że kłamiemy w sprawie narkotyków? Oczywiście, że tak. [źródło: CNN]

– John Ehlrichman.

 

obit-ehrlichman.jpg

John Ehlrichman. To temu panu możemy w dużej mierze podziękować za dzisiejsze, obłudne i krzywdzące prawo.

To jest prawdziwy cytat. Serio.

Dokładnie z tych samych powodów penalizacji poddane zostały utożsamiane z ruchem hippisowskim psychodeliki.  Dokumentacja, która świadczyła o tym, że są to substancje wyjątkowo bezpieczne, jak i posiadające potencjał w leczeniu schorzeń psychiatrycznych, została całkowicie zignorowana przez środowisko polityczne. Co więcej nie ograniczono się do zakazu rekreacyjnego używania tych substancji. W 1966 roku z dnia na dzień zamknięto wszelkie projekty badawcze, mimo bardzo obiecujących wyników wykorzystania LSD w psychiatrii, np. w leczeniu alkoholizmu [źródło: Human Psychdelic Research: A Historical And Sociological Analysis].

LSD, ecstasy (MDMA), Psylocybina i Marihuana od lat były uznawane za substancje szczególnie podatne do nadużyć. Niemniej jednak, ich początków należy doszukiwać się w działalności medycznej. W latach 60-tych opublikowano ponad 1,000 badań naukowych, które wskazują na liczne zastosowania LSD w psychoterapii. Podobnie było w przypadku MDMA, która w latach 70-tych była używana jako pomoc służąca psychoterapeutom w lepszym nawiązaniu więzi z pacjentem i leczeniu traumatycznych przeżyć. Marihuana przez tysiące lat była używana w szerokim zakresie schorzeń, od malarii po reumatyzm. Na mocy ustawy z 1970 roku, tzw. „Controlled Substance Act” amerykańskie regulacje prawne skończyły z medycznym wykorzystaniem tych środków. Trzy konwencje zaadoptowane przez ONZ sprawiły, że prohibicja opanowała praktycznie cały świat.

The Scientific American

I pomyśleć tylko, że to nie z powodu troski o zdrowie, ale na podstawie politycznych manipulacji zrodziły się te nieszczęsne konwencje ONZ, na które powołuje się dzisiaj polskie Ministerstwo Zdrowia. Nieprawdopodobne? A jednak. Joseph Goebbels podobno zwykł mawiać, że „kłamsto powtarzane 1000 razy staje się prawdą.” Na przykładzie kolektywnego prania mózgu w temacie narkotyków widać, że wiedział, co mówi.

Ministerstwo Zdrowia cytuje obecne badania na Psylocybinie

Kiedy doszedłem do tego punktu listu, to musiałem się mocno uszczypnąć. Wrócił do mnie dobry humor. Ktoś w Departamencie Zdrowia Publicznego usiadł nad tematem i wpisał „Psylocybina” w Google. Szacun. W poniższym fragmencie DZP przedstawia przekrój najbardziej istotnych badań prowadzonych w ostatnich latach na Psylocybinie.

CN.png

2.png

 

tumblr_oaizhbUzPu1v3t1l7o1_500

Od tysięcy lat grzyby psylocybinowe pomagają ludziom zajrzeć w siebie i zrozumieć istotę problemów z którymi się zmagają. Dzisiaj potwierdzają to badania.

 

Dalej w liście jednak czytamy:

3.png

Polska polityka narkotykowa, czyli anty-przepis na innowacje 

Mimo spektakularnych wyników badań zostaliśmy przez Panią dyrektor poinformowani, że obecnie zmiany „nie są zasadne”, nad czym ubolewam, bo według mnie są. MZ uważa jednak, że potrzeba nam więcej dużych, poważnych badań.

Problem polega na tym, że te badania się w Polsce nie odbędą. W świetle obecnych regulacji nikomu nie opłaca się ich robić.

Profesor David Nutt, prezes Brytyjskiego Stowarzyszenia Neuronauki, oraz profesor neuropsychofarmakologii Edmond J. Safra podejmując próby prowadzenia badań na psylocybinie wielokrotnie informowali w jaki sposób obecne regulacje ograniczają możliwości badawcze. Trzeba tu zaznaczyć, że regulacje w Wielkiej Brytanii są dokładnie takie same jak w Polsce, ponieważ wynikających z tych samych konwencji ONZ.

Trzymanie substancji takiej jak Psylocybina w grupie „A” (w Polsce „I-P”) oznacza, że używanie tej substancji do badań jest praktycznie niemożliwe. Nie udało nam się jeszcze rozpocząć badania, ponieważ nie możemy znaleźć firm, które podjęły by się wyprodukowania leku, i które byłyby gotowe na przejście przez skomplikowaną, biurokratyczną procedurą uzyskiwania licencji. Ta procedura może zająć rok i potroić przy tym koszt całego przedsięwzięcia. Cała sytuacja jest powodowana przez prymitywne i staroświeckie założenie, w myśl którego substancje z grupy „A” nie mają zastosowań medycznych, tak więc dostęp do ich badania jest maksymalnie utrudniony.  [źródło: Imperial College]

Jak czytamy w artykule prestiżowego Scientific American:

Rozpoznanie nowych leków psychiatrycznych, czy to wobec leczenia depresji, autyzmu, czy schizofrenii jest obecnie niemal całkowicie zawieszone. Innowacja w psychiatrii osiągnęłaby zupełnie inne tempo, gdy tylko farmakolodzy nie musieli się stykać z przestarzałym systemem prawnym. Rezultatem takich zmian mogłoby być stworzenie zupełnie nowej klasy leków, które bazują na znanych strukturach chemicznych. Zmiana w myśleniu jest jednak niezbędna do tego, aby w końcu skutecznie pomóc milionom Amerykanów cierpiących na depresję i choroby cywilizacyjne.

Jakby ktoś się zastanawiał to zaburzenia psychiczne ma 8 milionów Polaków. Byłoby tu kogo leczyć.

tumblr_od85zlNnHS1t23d82o1_1280

Badania prowadzone na psylocybinie zawdzięczamy garstce naukowców, gotowych walczyć z biurokracją i uprzedzeniami


Nadmiernie zachowawcze podejście przedstawicieli administracji państwowej do modernizacji polityki narkotykowej rodzi niestety poważne konsekwencje. W wyniku braku decyzyjności Polska dalej będzie się wlec w ogonie rankingów biotechnologicznej innowacyjności, a setki tysięcy osób, którym takie terapie mogłyby pomóc będą przez kolejne lata skazane na wizyty w Czechach lub Holandii. Czyli najprawdopodobniej nigdy z nich nie skorzystają. 
Jestem przekonany, że ta sytuacja się w końcu zmieni. Szkoda tylko tych wszystkich osób, którzy tych zmian nie doczekają. Część osób cierpiących na lekooporną depresję lub zespół stresu pourazowego popełni samobójstwa. Część dalej będzie żyć, ale nigdy nie uwolni się od przeświadczenia, że są bezwartościowi, zapadając się z dnia na dzień w otchłani alkoholizmu. Smutne.

Psychodeliczny comming out

W imieniu swoim i osób zgromadzonych w społeczności „Poznaj Psychodeliki” informuję Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Sprawiedliwości i wszystkich innych urzędników sprawujących służbę publiczną:

Mamy dość wojny z narkotykami; mamy dość hipokryzji, nieudanej i nieudolnej kampanii prowadzonej przeciwko obywatelom za publiczne pieniądze. Mamy dość absurdalnego prawa i międzynarodowych konwencji. To prawo i te konwencje są złe, krzywdzące i niesprawiedliwe; są ciosem wymierzonym w fundamenty człowieczeństwa i wolności wyboru. Są nieudolną próbą wciśnięcia ludzkiej natury w kagańce absurdalnych przepisów rodem z powieści Franza Kafki. Mamy dość naukowej cenzury, świętoszkowatości i udawanej troski polityków o „dobro młodzieży”, którzy w imię tego dobra chcą ich wsadzać do więzień za palenie trawki, a nie potrafią zmienić załącznika w ustawie, co w konkretny sposób przyczyniłoby się do podniesienia poziomu bezpieczeństwa Polaków.

Przyszedł czas na zmianę. Prawdziwa zmiana nie zaczyna się jednak w gabinecie pani dyrektor w Ministerstwie Zdrowia, ani nawet Jej obecnego szefa, lub żadnego innego polityka. Ta zmiana zaczyna się w Tobie.

giphy.gif

Potrzebujemy przedstawicieli świata akademickiego, którzy wystąpią w swojej działalności przeciwko naukowej cenzurze. Chcesz być jednym z nich? Dołącz do Polskiego Partnerstwa Psychodelicznego.

Potrzebujemy dziennikarzy, którzy nie będą bali się mówić i pisać o tym, że temat narkotyków nie jest czarno-biały, a substancje takie jak Psylocybina, LSD czy MDMA pomogły wyjść z depresji, uzależnień i innych schorzeń setkom tysięcy ludzi.

Potrzebujemy zwyczajnych ludzi – bohaterów, którzy nie będą bali wyjść na ulicę, rozmawiać o swoich doświadczeniach z bliskimi, ani wyrażać własnych opinii na forum publicznym.

Potrzebujemy Ciebie.

Poznaj Psychodeliki na Facebook’u i  YouTube

Za pomoc w przygotowaniu tego artykułu dziękuję Ani Spittal.

„Każdy powinien tego spróbować” – Jarosław Kaczyński o swoim doświadczeniu z LSD

Uncategorized

„Każdy powinien tego spróbować” – napisał na Twitterze Jarosław Kaczyński po swoim pierwszym doświadczeniu z LSD.

Do tzw. tripa doszło podczas weekendu w domu prezesa PiS na warszawskim Żoliborzu.

-2.jpg

Jarosław Kaczyński w trakcie zabawy ze swoim kotem

„Uświadomiłem sobie, że nie możemy dzielić ludzi na lepszy i gorszy sort Polaków; na zdradzieckie mordy i na tych, którzy są z nami. Polska jest naszym WSPÓLNYM dobrem.” – czytamy w kolejnym Twicie prezesa PiS.

W kuluarach na Nowogrodzkiej mówi się o tym, że Prezes zdecydował się spróbować kwasu po namowach posłanki Pawłowicz, która weszła w posiadanie narkotyku na festiwalu Audioriver.

Nieformalnie mówi się o tym, że w najbliższych dniach pojawi się projekt posłów PiS ws. zmiany statusu prawnego LSD-25. Przypominamy, że obecnie dietylamid kwasu d-lizergowego znajduje się w wykazie substancji psychotropowych pozbawionych właściwości leczniczych.

„To się musi zmienić” – miał powiedzieć Jarosław Kaczyński w szczytowym momencie swojego doświadczenia.

-1.gif

Dla formalności redakcja informuje, że jest to fake news.

Petycja do GIS ws. grzybów psylocybinowych

Uncategorized

Masz wrażenie, że przepisy penalizujące posiadanie grzybów psylocybinowych nie mają najmniejszego sensu? Chcesz żyć w Państwie, w którym urzędnicy podejmują decyzję w oparciu o fakty naukowe, a nie uprzedzenia? To wszystko jest możliwe, ale trzeba się zaangażować!

Podziel się ze znajomymi moją petycją ws. zmiany prawnego statusu grzybów psylocybinowych – niesamowitych organizmów, które pomagają utrzymywać balans w ekosystemie i zostały uznane za najbezpieczniejszą substancję psychoaktywną na świecie!

Wojna z narkotykami nie działa. W najbliższych latach czeka nas w Polsce poważna reforma prawa narkotykowego. Zasługujemy na nowoczesne, racjonalne i pragmatyczne prawo zbudowane na fundamentach wiedzy naukowej, a nie uprzedzeń i ignorancji.

Jednak, jak powiedział sam Bilbo Baggins „każda, nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku.” Nie jest Ci obojętny los niewinnych łysiczek porastających polskie łąki? Udostępnij tę petycję i uwolnij grzyby!

Podpisz petycję TUTAJ!

pety

Razem możemy wszystko.

Piotrek

photo: kT LindSAy